carte blanche

carte blanche

  • WpView
    مقروء 8,706
  • WpVote
    صوت 939
  • WpPart
    فصول 29
WpMetadataReadمستمرّة
WpMetadataNoticeآخر تحديث: أحد, مايو ١٣, ٢٠١٨
Była czystą stroną, niezapisaną kartką papieru. Nieskalaną kleksami i pozbawioną przekreśleń. Gładką, świeżą, nieposiadającą żadnych nakreślonych słów czy znaków. Był opasłą księgą, złożoną z wielu zapisanych ciemnym atramentem stron. Składającą się z wielu kleksów, wielu przekreśleń i wymiętych kartek szeleszczącego papieru. Był zlepkiem znaków, zestawieniem nieuporządkowanych słów i skrzętnie sformułowanych zdań. Była białą kartką trzepoczącą na wietrze. Unoszącą się wysoko. Pozbawioną balastu w postaci przeszłości. Był ciężką księgą osadzającą się mocno w podłożu. Przyziemną, silnie zakotwiczoną w ziemi. Gorliwie trzymającą przez szpony rzeczywistości. Była chwilą. Była momentem. Ulotnością i nietrwałością. Był przeszłością. Był ciągiem zdarzeń. Konsekwencją i skutkiem. Była pełna nieuzasadnionego smutku. Pełna goryczy i czarnych myśli. Był pozornie szczęśliwy. Spełniony i oddany swojej pasji. Okładkę wykonała fakelilou.
جميع الحقوق محفوظة
#3
amnesia
WpChevronRight
انضم إلى أكبر مجتمع لرواية القصص في العالماحصل على توصيات قصص مخصّصة، احفظ قصصك المفضلة في مكتبتك، وقم بالتعليق والتصويت لتنمية مجتمعك.
رسم توضيحيّ

قد تعجبك أيضاً

  • Blachary ~Spoiled brat~
  • Grzech | Tom I
  • Pod taflą światła (Cz.2 Na tafli lodu)
  • Ngôn giản tình thâm
  • Na tafli lodu (Cz.1)
  • Miejskie opowieści - Gliniarz (tom 2)
  • Gumball NextGen2 pl
  • Too much fire to survive // Mattheo Riddle
  • Serce Lasu TOM I [W trakcie poprawek]

Nikt go nie rozumiał, kiedy twierdził, że pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają. Oni nigdy nie zobaczyli tej drugiej strony medalu. Musiał uważać na każdym kroku, dla obcych był jedynie bankomatem. Albert łatwo chłonął nałogi, a najgorszym z nich była atencja. Ta ciągła chęć bycia na ustach każdego, fala kompletów i ogromna ilość uwagi - były tym, czego zawsze potrzebował. + Speedacco / Blachary + Zakszot + Hurt/Comfort - Bogaty dzieciak. - Mruknął szatyn opierając się na masce czarnego samochodu. - Rodzice cię rozpieszczają. Albert nie mógł przejść obok tych krzywdzących słów obojętnie. Tego się właśnie obawiał, braku zrozumienia. - Sam ją kupiłem, nikt mnie nie rozpieszcza. - Mruknął zakładając ręce na wysokości klatki. Temat relacji w rodzinie był dla niego drażliwy, nie lubił o tym rozmawiać. - Z pieniędzy rodziców. - Wyśmiał odpychając się i podchodząc bliżej auta

تفاصيل إضافية
WpActionLinkإرشادات المحتوى