Ponownie znalazłam się w tym miejscu. Krążąc wokół wysokich kolumn poczułam nieprzyjemny wiatr i ogarniający mnie smutek. Ruszyłam przed siebie szukając czegoś lub kogoś. Znalazłam się w pierwszej komnacie, wyłożonej marmurem i lwią skórą. Naprzeciw mnie stało wielkie łoże z baldachimem. Podeszłam do niego. Na szafce obok zauważyłam książkę z wyrytym symbolem, który widziałam pierwszy raz w życiu. Kiedy przewracałam kolejne strony usłyszałam uderzenie. Odwróciłam się i spostrzegłam otwierające się drzwi. Ogarnął mnie niewytłumaczalny strach. Poczułam, że muszę uciekać. I tak zrobiłam. Biegłam przez kolejne korytarze co chwile słysząc za sobą kroki. Wybiegłam przez bramę i skierowałam się w stronę jeziora. W ułamku sekundy znalazłam się na drewnianym pomoście. Odwróciłam się, a przede mną stał on. Pasemko włosów zakrywało mu lewe ciemnobrązowe oko. Z gracją odgarnął je i spojrzał mi w oczy. Wydawał się taki spokojny. Na szyi miał wisiorek. Znak który widziałam na księdze. Przyglądałam się mu i wtedy poczułam uderzenie w klatkę piersiową. Zachwiałam się i upadłam do wody. Wołałam o pomoc. Jednak on uśmiechnął się, odwrócił i odszedł. Z trudem łapałam oddech aż w końcu przestałam walczyć.
All Rights Reserved