Story cover for Kochaj Albo Giń - Reylo ✔ by EsmeraldaLavoie
Kochaj Albo Giń - Reylo ✔
  • WpView
    Reads 418,031
  • WpVote
    Votes 28,898
  • WpPart
    Parts 63
  • WpView
    Reads 418,031
  • WpVote
    Votes 28,898
  • WpPart
    Parts 63
Complete, First published Jan 28, 2016
Rey była zwykłą zbieraczką złomu.
Wszystko się jednak zmieniło, kiedy poznała bestię galaktyki - Kylo Rena. 
Teraz musi wypełnić swoją misję.

Jednak kto wygra? Która strona mocy zatriumfuje? Czym w czasie wojny jest kłamstwo? Co ma znaczenie?


#2 miejsce w Science-Fiction - 11.03.2016 r.

#1 miejsce w Science-Fiction - 17.05.2016 r.

#6 miejsce w Fanfiction - 19.12.2017 r.
All Rights Reserved
Table of contents
Sign up to add Kochaj Albo Giń - Reylo ✔ to your library and receive updates
or
#336starwars
Content Guidelines
You may also like
You may also like
Slide 1 of 10
Boys Don't Cry cover
Hobbit cover
I know you feel my absence | Miü, Dre$$code cover
Toksyczna miłość //Draco Malfoy (18+) [ZAKOŃCZONE]  cover
𝐑𝐀𝐕𝐈𝐒𝐇𝐈𝐍𝐆, KLAUS MIKAELSON cover
𝗜 𝗦𝘁𝗶𝗹𝗹 𝗟𝗼𝘃𝗲 𝗬𝗼𝘂  || 𝗕𝗮𝗿𝘁𝗲𝗸 𝗞𝘂𝗯𝗶𝗰𝗸𝗶 cover
Ninjago || My lightbringer cover
Can You Feel It | MJ | ZAKOŃCZONE | cover
Prawdziwy Ty| Suga ✔ cover
School talks Bts | Interaktywna książka cover

Boys Don't Cry

79 parts Complete

"-A więc zwiałeś?- rzucił milioner, posyłając chłopcu oskarżycielskie spojrzenie, którego ten nie mógł zobaczyć. Peter znów wzruszył ramionami, zaciskając usta- jesteś tu sam?- spytał Tony. Uznał milczenie młodszego za odpowiedź twierdzącą- a to? To twoje?- wskazał na laptop. Brunet kiwnął niepewnie głową. Czarnowłosy przez chwilę wpatrywał się w chłopca w oniemieniu. Laptop należał do niego. Laptop, z którego ktoś obrabował banki z kilkudziesięciu tysięcy dolarów, włamał się do bazy Tarczy i napisał obraźliwe maile do dyrektora największej organizacji antyprzestępczej na świecie, należał do czternastoletniego chłopca. -Ukradłeś go- oznajmił bezceremonialnie milioner. -Nie!- warknął natychmiast Peter. Tony zaśmiał się cynicznie, kręcąc głową. -Pakuj się- rozkazał, odsuwając się od rzeczy chłopca. -Niby dlaczego?- rzucił chłopiec, splatając ręce na klatce piersiowej. Tony wypuścił głośno powietrze. -Pakuj się, albo to wszystko tu zostaje. Bo ty na pewno nie możesz tu zostać. I nie dyskutuj- powiedział, gdy zobaczył, jak młodszy otwiera usta- oboje wiemy, że nie masz ze mną szans."