I
Witam was. O to moja... Nie! Po co? Po co to wszystko?! Zacznijmy od razu! Bez żadnych powitań i tak dalej... ( Hahah... A jednak musiałam się rozpisać ). Litość... Nie wiem jak wy, ale ja jej nienawidzę. Nie lubię tego uczucia, że ktoś robi coś dla mnie tylko dlatego że musi. Robi coś dobrego, ale jest przy tym taki... sztuczny. Nie czuje, że robi dobrze... Wogóle o tym nie myśli. Tylko robi coś, bo widzi że jestem beznadziejna... Nie znoszę tego, że ta litość jest tak łatwo dostrzegalna. Chcę, by ktoś coś dla mnie zrobił z miłości... Bo chce mi pomóc, widzi że tej pomocy potrzebóję... Widzi, że gdzieś na tej drodze życia zabłądziłam... Że ta pomoc mi jest naprawde potrzebna...
______________________________
Dziękuję za przeczytanie tego rozdziału. Przyznaję, że jakoś bardzo się nie rozpisałam, ale to dopiero początek... Każdy ma swoje poglądy i mam nadzieję, że czytający zrozumie: to tylko moje zdanie. Proszę też o rady dla mnie jako początkującej.
Pozdrawiam.
Alle Rechte vorbehalten