Siedziała niedaleko fontanny i lapczywie piła z termosu. Nie miała w sobie nic takiego,co by ją odróżniało od reszty turystów codziennie przemierzajacych ten plac i całe miasto,widziałem tylko ja,jakby wszystkie te kolorowe plecaczki ,parasolki i czapki bejsbolówki ulotnily się nagle,zostawiając dziewczynę i jej czerwoną sukienkę samą na scenie. Patrzylem na nią, wciąż opierając się na łokciach, jakby miał zapuścić korzenie i wrosnąć w kontuar. Po chwili dziewczyna wstała. Ruszyła niepewnie,jak ktoś, kto nie wie,dokąd idzie. Krok za krokiem,w końcu znikla z pola widzenia. Mnie owladnelo niezrozumiałe pragnienie,żeby wybiec i ruszyć za nią. Ale nie zrobiłem nic-wpatrujac się w pustkę po jej zniknięciu. Wystarczyło kilka chwil,by ubrana na czerwono,wysoka i szczupła dziewczyna o ciemnych ,nieco rozwichrzonych włosach z grzywka trwale wyryla mi się w wyobraźni. Ale ta dziewczyna miała w sobie coś takiego,co mocno przyciągnęło moją uwagę.
All Rights Reserved