drawings on the stairs [Timebomb]
Isha nie miała mamy. I nigdy o nią nie pytała. Bo miała tatę - niezłomnego, choć czasem przygaszonego - i cały świat, który budował dla niej w pojedynkę.
Ale potem wprowadziła się Powder. Sąsiadka zza ściany. Zbyt cicha, zbyt smutna. Z niebieskimi włosami i spojrzeniem, w którym Isha zobaczyła coś znajomego. Samotność.
Więc zrobiła to, co uznała za słuszne: postanowiła, że naprawi oboje.
To opowieść o dziecku, które kochało z odwagą, o ojcu, który bał się kochać znowu - i o kobiecie, która przestała wierzyć, że ktoś jeszcze może kochać ją.
Bo czasem to właśnie dzieci widzą najwięcej.
I czasem wystarczy tylko jeden rysunek.
Na schodach.