ClownGarf
Feliks Łukasiewicz prowadzi teraz życie normalnego obywatela Polski. Sęk w tym, że nie jest ono do końca "normalne" - zmaga się z uciążliwą przeszłością, próbuje on pokonać traumę, której doświadczył podczas rozbiorów. Za cel ustalił przypomnienie sobie wyglądu swoich oprawców sprzed lat, ale musi zrobić również miejsce na po prostu.. życie. Na smutki, na szczęście, znajomych, miłość.
Gilbert Beilschmidt po oficjalnym staniu się "nikim" błąkał się po świecie, pełen żalu, zły na świat. Z czasem ta złość przeszła na to co zrobił, jak głupi był. Nie jest w stanie tego sobie wybaczyć, nie dopóki osoba którą skrzywdził mu wybaczy.
Gdy Polska spotyka Gilberta, nieświadomy tego kim mężczyzna jest, zaprzyjaźnia się z nim. Wkrótce w ich relacji pojawia się jednak coś więcej niż tylko przyjaźń. Ale czy jak Feliks dowie się o nim prawdy, będzie w stanie rzucić w niepamięć przeszłość?
----------------------------
Opowiadanie to poniekąd rewrite mojej poprzedniej książki napisanej dla żartu, "cud w kościele" (którą wciąż kocham, po prostu nie jestem już w stanie pisać w niepoważnym stylu) - dlatego jeśli jakaś scena się z niej powtórzy, to właśnie dlatego.
Okładka to art zrobiony przez @Jackce na twitterze :)
Tytuł zaczerpnięty z piosenki "Jesteśmy dla siebie wrogami" Lenny Valentino i Artura Rojka