[Tom 1: ...Out of the Golden Cage] #12#

58 7 11
                                        

10 Sierpnia 2021

Naruto i Rin dotarli do bramy niemal w tym samym momencie co Team 7 i Team 9. Kurz po „maratonie młodości" Lee jeszcze nie opadł, a Gai i Kakashi właśnie wymieniali się swoimi typowymi, pseudo rywalizacyjnymi uprzejmościami.


- Naruto! - Sakura pierwsza go dostrzegła, machając ręką, ale jej uśmiech szybko zastąpiła konsternacja. - Co ci się stało? Znów wpadłeś w jakieś kłopoty po drodze?


Naruto natychmiast przykleił do twarzy swój firmowy, szeroki uśmiech idioty.


- Hah, no wiesz, Sakura! Droga była nudna, więc pomyślałem, że skrócę sobie trasę przez gęste krzaki i trochę się podrapałem! - Zaśmiał się głośno, drapiąc po tyłku głowy.


Sasuke, który stał nieco z boku, zmrużył oczy. Jego Sharingan nie był aktywny, ale instynkt podpowiadał, że coś tu nie gra. Różowe plamy na bluzie Naruto nie wyglądały jak sok z jagód ani zadrapania od cierni. To były rozpryski. Jasne, przeprane wodą i ułożone w sposób, który znał każdy, kto choć raz trzymał kunai przy gardle wroga.


- Jesteś idiotą, Naruto. - Sasuke mruknął, podchodząc bliżej. - Nawet ty nie jesteś tak niezdarny, żeby „porysować" się w taki sposób. Gdzie byłeś?


- Misja dyplomatyczna, Sasuke! Bardzo poważne sprawy dla przyszłego Hokage!


Naruto wystawił język, ale przez ułamek sekundy jego oczy spotkały się ze wzrokiem Uchiha. Było w nich coś martwego, coś, co Sasuke widział w lustrze każdego ranka. Neji Hyūga, stojący obok TenTen, aktywował na sekundę Byakugana. Zauważył, że tętno Naruto jest nienaturalnie spokojne, jak u drapieżnika w spoczynku, mimo że chłopak skakał wokół Sakury jak nakręcony. Neji, zacisnął dłoń w pięść. Naruto był wykończony, a jego chakra drgała delikatnie, jakby brakowało jej ujścia. Naruto grał idealnie spokojnego i robił to przerażająco dobrze, niemal z chirurgiczną precyzją.


Gai i Kakashi przerwali swoją licytację na temat „siły młodości", czując gęstniejącą atmosferę między młodymi ninja. Kakashi zerknął na Rin, która ledwie zauważalnie skinęła głową. Wiedział, co to oznacza. Kolejne porwanie, kolejna krew na rękach dziecka, które powinno teraz myśleć o nauce rzutu shurikenem, a nie o tym, jak najskuteczniej podciąć krtań.


- Dobra, dzieciaki, koniec tych powitań! - Kakashi położył dłoń na ramieniu Naruto, czując, jak mięśnie chłopaka pod materiałem bluzy są twarde jak skała, gotowe do natychmiastowego ataku. - Musimy zdać raport Sandaime. Naruto, Rin, wy pewnie też macie sporo do opowiedzenia.


Naruto natychmiast rozluźnił ciało, znów stając się tym głośnym dzieciakiem.


- Ooo tak! Muszę powiedzieć staruszkowi, że misja była super nudna! - - Zakrzyknął, ruszając w stronę biura Hokage. - Chociaż Suna ma strasznie dużo piasku! Dosłownie wszędzie włazi! Wszędzie!


Szedł przodem, a jego plecy, choć wciąż przybrane w krzykliwy pomarańcz, wydawały się teraz dziwnie szerokie i obciążone niewidzialnym płaszczem, którego żaden z jego rówieśników nie potrafił jeszcze dostrzec. Sasuke i Neji odprowadzili go wzrokiem w milczeniu, wiedząc jedno. Zbliżający się egzamin na Chūnina nie będzie zwykłym sprawdzianem umiejętności. To będzie pole bitwy, na którym maska Naruto może w końcu spaść na dobre.

One day I'll be...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz