Ten rozdział dedykuję już mojemu byłemu chłopakowi czas spędzony z tobą był jednym z najlepszych..
Już od wczoraj. Wakacje trwają już od wczoraj, a ja dotąd nie zrobiłam kompletnie nic w sprawie moich poczynań. Jest już prawie 15,ja szykuję się na festyn z okazji rozpoczęcia wakacji. Nie będę się jakoś stroić będą tam przecież sami ludzie z mojego miasta.
Po trzydziesto minutowym zastanowieniu stwierdziłam że ubiorę biały top, dżinsowe szerokie spodnie, białe nike i jakieś naszyjniki. Nie było źle mogę nawet powiedzieć że było całkiem ładnie. Jest 15:40 a wstyd zaczyna się o szesnastej postanowiłam że na szybko coś zjem i mogę iść.
Z domu wyszłam jakieś 10 minut później, a na festyn doszłam jakoś pięć po szesnastej. Zobaczyłam jakiś ogromny dmuchaniec i moje wewnętrzne dziecko poprostu kazała mi tam pójść. Kolejka nie była duża więc to zachęciło mnie jeszcze bardziej. Po mniej więcej 5 minutach stanęła za mną grupa nastolatków jakoś w moim wieku.
-Hej, jestem Kate chciała byś może się do nas przyłączyć?
-Emm... Jasne, czemu nie?
-To ja jestem Nina. Powiedziałam do blondynki stojącej na przeciwko mnie.
-A to, kto?-Ahh. Przepraszam. To są moi przyjaciele
to jest Mark. Wskazała na blondyna obok niej.-To jest Nate. Ten brunet wydawał się być mi bliski choć nigdy wcześniej go nie widziałam, patrzył się na mnie swoimi zielonymi tęczówkami tak jakbym była jedynym obiektem wokół niego.-A to, Nathaniel. Mój chłopak. Powiedziała blondynka z uśmiechem na ustach. -No to chłopaki, to jest Nina.
-Hej. Powiedziała tylko dwójka podejrzewam Nathaniel i Mark, Nate nic nie powiedział tylko patrzył się na mnie cały czas.
-Hej. Powiedziałam nie odrywając spojrzenia od bruneta.
-A temu mowę odebrało czy się zakochał? Zaśmiał się Mark.
-Mam nadzieję że nie. Odpowiedziałam śmiejąc się.
- hybrydy a twoja nadzieja jest złudna. Powiedział Nathaniel.
-Ha, Ha. Nie są złudne. Nie zakochałem się. Powiedział w końcu Nate.
-A, masz może zamiar się przywitać? Zapytała się Kate.
-Tak tak, siema. Powiedział zielonooki, ale powiedział to tak od niechcenia.
-No, hej. Odpowiedziałam mu z tym samym entuzjazmem. Czyli żadnym.
-No to wy na pewno się polubicie. Prawie krzyknął Mark.
-Taaa, na pewno. Powiedziałam w tym samym czasie co Nate.
Od razu na siebie spojrzeliśmy.
-Ha, ha, ha. Przypadek? Nie sądzę? Powiedział Nathaniel
-A ja sądzę. Powiedziałam z lekkim rozbawieniem.
-To źle sądzisz. Powiedziała Kate.
-Dobra, mniejsza koniec tematu. Powiedział już znudzony Mark.
-Właśnie koniec. Powiedzieliśmy znów równocześnie.
-No, ja nie wyrobie. Powiedziałam cały czas patrząc mu w oczy.
-Dobra teraz serio, koniec.
Tym razem ja i Nate nic nie mówiliśmy tylko pokiwaliśmy głowami.
-Idziemy na ten ogromy kawał plastiku wypełniony powietrzem, czy idziemy zapalić?
-Zapalić. Powiedziała Kate.
-Zapallić. Powiedziałam ja.
-Zapalić. Powiedział Nate.
-Chyba odpowiedź jest oczywista, zapalić. Nathaniel
-No to chodźmy. Powiedział Mark.
-Ale po co w takim razie tu przyszliście? Zapytałam ponieważ bardzo mnie to interesowało. Po co tu przyszli jak nawet nie weszli na dmuchańca.
-Od początku festynu rzuciłaś nam się w oko. I dobiero teraz odwarzyliśmy się podejść.
-Jasne. Rozumiem. Powiedziałam niby obojętnie.
Niby obojętnie ale w środku okropnie się cieszyłam że zaczynam spełniać swoją listę.
***
Dobra może pierwszy rozdział nie jest zbyt długi ale kolejne na pewno dłuższe będą.Buziaki pa pa.
![](https://img.wattpad.com/cover/345074073-288-k654931.jpg)