Po wczorajszym wieczorze wypełnionym małymi, nic nie znaczącymi rozmowami z Allesandrą obudziłam się w paskudnym humorze. Wiadomości Bojana, które przeczytałam tuż przed snem sprawiły, że wyrzuty sumienia przygniatały mnie całą noc.
Wyszłam na korytarz jak żywy trup kierując się w stronę pokoju brunetki, która wczoraj zostawiła u nas bluzę. Patrzyłam pod nogi zastanawiając się jak nie doprowadzić do mojego spotkania z Bojanem kiedy to nagle poczułam zderzenie z twardym jak ściana torsem. Złapałam się za głowę i syknęłam cicho podnosząc wzrok na niespodziewanego sprawcę mojego bólu.
- Hej... Bojan. - Uśmiechnęłam się niezręcznie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Wczoraj ignorowałam wiele wiadomości chłopaka i wcale nie czułam się z tym dobrze.
- Rosea? - Brunet przez chwilę stał zakłopotany analizujący każdy mój najmniejszy ruch. - Jak się czujesz? Nic ci nie jest? Przepraszam... Nie patrzyłem przed siebie. - Chłopak po rozpatrzeniu mojego stanu zaczął zadawać masę pytań.
- Nic nie szkodzi... To moja wina, wpadłam na ciebie. - Uśmiechnęłam się niezręcznie przerzucając długie, blond włosy na jedną stronę. Obraz wczorajszych wiadomości chłopaka pojawił się w mojej głowie a ja poczułam jak robi mi się niedobrze... Było mi tak głupio, ale zrobiłam to dla Evy.
- Hej... Żyjesz? - Bojan pstryknął mi palcami przed oczami kiedy się wyłączyłam. Potrząsnęłam głową i odchrząknęłam niezręcznie.
- Tak tak, wszystko dobrze, jak najbardziej! - Powiedziałam trochę za szybko zdradzając stres, który się we mnie kłębił. - Posłuchaj strasznie mi głupio... - Nie słysząc żadnej odpowiedzi, westchnęłam cicho i schowałam ręce w kieszenie. - Wczoraj źle cię potraktowałam. Nie chciałam cię ignorować, ale... Ale musiałam odpocząć. Przeproś Krisa okej? Zrobił te ciastka a ja....Boże przepraszam... - Powiedziałam czując jak wyrzuty sumienia zjadają mnie od środka.
- Ignorowałaś mnie bo "byłaś zmęczona"? - Brunet oparł się o ścianę i założył ręce na piersi spoglądając na mnie sceptycznie.
- To nie tak, ja... - Powiedziałam cicho, ale zdałam sobie sprawę, że nie mogę powiedzieć mu prawdy. Wszyscy zaczną nienawidzić moją siostrę a ja nie mogę na to pozwolić. - Wiem, że to źle brzmi, ale naprawdę mi głupio.
Westchnęłam i pochyliłam głowę w dół na znak żalu. Było mi tak niekomfortowo... Chłopaki i reszta uczestników z jakiegoś powodu darzyli nas sympatią, zorganizowali nawet małą imprezę powitalną a my kompletnie ich olałyśmy... Wiedziałam, że będę musiała pogadać z siostrą. Nie chcę stracić przez nią możliwości zabawy z Eurowizji, ale... O matko. Westchnęłam cicho nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- Bo brzmi to tragicznie... - Moje serce boleśnie się zacisnęło a ja jeszcze bardziej pochyliłam głowę w dół nie chcąc skazywać się na ujrzenie karcącego spojrzenia chłopaka. - Ale zostało nam jeszcze kilka ciastek.
Zaskoczona natychmiast podniosłam głowę a zamiast ujrzeć zdenerwowane czy zawiedzione spojrzenie chłopaka, zostałam obdarowana tym radosnym z nutką nadziei i zrozumienia.
- Nie jesteś zły?
- Jestem... No może byłem, ale nie mogę się na ciebie długo gniewać. Nawet nie zdążyłem cię poznać a już mam rezygnować? Bojan Cvjeticanin się tak szybko nie poddaje... Zapamiętaj to sobie Panno Holland.
Pokręciłam głową oczarowana i zaskoczona postawą chłopaka i lekko walnęłam go w ramię.
- Hej! Zaraz oskarżę Cię o napaść na przyszłego zwycięzcę Eurowizji! - Bojan zaśmiał się i teatralnie złapał się za ramkę. Brunet uśmiechnął się szeroko, pokazując rząd białych zębów. - Ale teraz naprawdę chcę poznać tę dziewczynę, która sprawiła, że Kris upiekł ciastka.
CZYTASZ
Make You Mine | Bojan Cvjetićanin
Fanfiction"Eurowizja miała być przelotną przygodą, która skończy się tak szybko, jak się zaczęła. Plan był logicznie prosty - Wejść, zaśpiewać, według mojej siostry wygrać... I zdobyć sławę, która pozwoli nam iść dalej. W najskrytszych snach Nie pomyślałabym...