Epilog

179 6 0
                                        

4 lata później...

- A ta? – Scarlet uniosła w górę kolejną zwiewną sukienkę. Od godziny pomagała mi się spakować na wyjazd.

- To już nie będzie lekka przesada? Za chwilę trzeba będzie płacić za nadbagaż.

- Nawet nie żartuj, dziewczyno. – Wpakowała ubranie do walizki, rozglądając się po sypialni. – Chyba masz już wszystko. Podekscytowana?

- Oczywiście, że tak, ale jednocześnie jestem lekko zestresowana.

- To zrozumiałe. Nawet nie wiesz, dokąd lecisz.

Mój ukochany chłopak stwierdził, że zrobi mi niespodziankę i do ostatniej chwili nie zdradzi, dokąd lecimy. Jedyne, co udało mi się z niego wyciągnąć, to czas trwania wyjazdu i prognozowana pogoda. Mimo że z Kaidenem jesteśmy razem od czterech lat, wciąż czuję się, jakbyśmy każdego dnia zakochiwali się w sobie na nowo. On codziennie udowadnia mi, że prawdziwe uczucie nie wygasa po fazie pierwszego zauroczenia ono dojrzewa i staje się fundamentem. Uwielbiam naszą więź, naszą wspólną definicję miłości i przede wszystkim jego. Chłopaka, który pomógł mi się podnieść, gdy sama nie miałam już na to sił. Chłopaka, który nie odszedł, nawet gdy desperacko go odtrącałam, i który pokazał mi, że jestem ważna i warto o siebie zawalczyć.

To dzięki jego niezłomności przeszłam terapię i w końcu w pełni zaakceptowałam siebie. Teraz, mimo że przybrałam na wadze, szczerze się z tego cieszę. Mój „notatnik kątownika", jak kiedyś zgryźliwie, lecz trafnie nazwał go Liam, spłonął, stając się symbolem grubej kreski, którą oddzieliłam się od przeszłości. W końcu wyglądam zdrowo; przestałam przypominać niedożywiony szkielet. Dopiero niedawno zrozumiałam, że tamta wyniszczona Lavinia była jedynie tworem mojej matki, podczas gdy ta prawdziwa ja siedziała w środku przygaszona, pozwalając się powoli niszczyć.

Jeśli chodzi o Kristinę Donley po całej tej sytuacji, pewna swojej nietykalności, czekała w domu na powrót Androsa. Jednak zamiast partnera, w drzwiach stanęli policjanci. Została zakuta w kajdanki i przewieziona do aresztu tymczasowego.

Dzięki wsparciu Androsa, Kaidena i moich przyjaciół, odnalazłam w sobie odwagę, by złożyć zeznania. Podczas rozprawy stanęłam twarzą w twarz z demonami przeszłości i opowiedziałam światu, kim naprawdę była moja matka. Sąd postawił jej zarzuty znęcania się psychicznego, rażącego zaniedbania dziecka, nadużycia władzy rodzicielskiej oraz próby bezprawnego pozbawienia wolności. Kristina utraciła do mnie wszelkie prawa, otrzymała dożywotni zakaz zbliżania się, a za swoje czyny została skazana na dwadzieścia lat więzienia.

Upiorna placówka pana Bruce'a również przeszła do historii on sam, wraz ze swoimi ochroniarzami, usłyszał wyroki skazujące na wieloletnie pozbawienie wolności. Sprawiedliwość, choć spóźniona, w końcu zatriumfowała.

Dzięki Androsowi wszystko przebiegło szybko i pomyślnie, a ja nie musiałam zbyt często oglądać tej kobiety na oczy. Po zakończeniu procesu nadal mieszkałam w jego domu wraz z nim i jego synami, aż do momentu ukończenia szkoły i wyprowadzki na studia. Dali mi coś, co wcześniej było dla mnie nieosiągalne: prawdziwy dom, bezwarunkowe poczucie bezpieczeństwa i miłość, której brakowało mi przez całe życie.

W końcu mogłam zacząć żyć na własnych zasadach. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam, było odnowienie kontaktu z Emily. Wyjaśniłam jej wszystko opowiedziałam o piekle, które przechodziłam, i wytłumaczyłam, dlaczego z dnia na dzień musiałam zerwać naszą wieloletnią przyjaźń. Zrozumiała.

- Kocham tę piosenkę! - Scarlet nagle zerwała się z miejsca, podkręcając głośność do oporu. Z głośników popłynęły energetyczne dźwięki „Hips Don't Lie" Shakiry.

Golden Tears [ skończone ]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz