ROZDZIAŁ 3 - TOM II

9.7K 284 175
                                        

Pokój, który przydzielili mnie dziadkowie Eliota, był mały i przytulny. Na ścianach była kremowa tapeta w malutkie, różowe kwiatki. Na podłodze leżał miękki, puchaty dywanik, a łóżko było duże, w białej, drewnianej ramie.

Położyłam walizkę przy łóżku, rzuciłam bluzę na krzesło i wyszłam na korytarz.

Łazienka na tyle pokoi była tylko jedna, ale za to dość przestronna. I najbardziej w niej ucieszyło mnie to, że w rogu stała ogromna wanna.

Tego było mi trzeba.

U nas w mieszkaniu w każdej łazience był tylko prysznic, a ja ostatnio potrzebowałam się położyć i w końcu porządnie zrelaksować.

Zamknęłam drzwi, puściłam wodę. Wanna wypełniała się powoli, para zaczęła osiadać na lustrze. Na półce obok zobaczyłam różne kule do kąpieli. Wybrałam tę o zapachu kokosa i wrzuciłam jedną do wody. Zanurzyłam się po szyję, zamykając oczy i swobodnie oddychając.

Cisza, spokój.

Pełen relaks.

Po kąpieli wróciłam do pokoju, założyłam swoją grubą piżamę i wsunęłam się pod ciepłą kołdrę, w pachnącej pościeli.

Nie wiem czemu, ale mimo, że było to całkiem obce dla mnie miejsce, czułam się tu... bezpiecznie.

*

Poranek zaczął się od zapachu świeżo pieczonego pieczywa.

Chryste... jak to pachniało. Przez to z każdą sekundą byłam coraz bardziej głodna.

Kiedy zaszłam na dół, Eliot już siedział przy stole w kuchni, rozczochrany, z kanapką w jednej dłoni i kubkiem w drugiej.

Usiadłam obok niego.

Na stole były ciepłe bułki, masło, dżem z malin i mały czajnik z herbatą. Ben rozwiązywał krzyżówkę w rogu, a babcia Margaret chodziła wokół nas i doglądała wszystkiego z uśmiechem.

– Dziś ważny dzień – rzuciła, stawiając przede mną kubek. – Ubieramy choinkę. Eliot zawsze udaje, że tego nie lubi, ale potem i tak sam wiesza bombki w idealnych odstępach.

– Bo wy wszyscy robicie to w ogóle bez wyobraźni! – Eliot uniósł ręce. – Jak można dać dwa bałwany obok siebie?

Po śniadaniu przenieśliśmy się do salonu. Choinka już stała – duża, prawdziwa, pachnąca jak las. Wokół niej pudełka z ozdobami. Liam pomagał Benowi rozplątywać kabel z lampkami, Eliot rzucał ironicznymi uwagami, a Margaret z Olivią wyciągały bombki z pudełek.

Oczywiście w tle leciały sweetening piosenki „Let It Snow" i „It's Beginning to Look a Lot Like Christmas".

Czułam się dziwnie... normalnie.

– Hej, a co to za bombka z misiem w berecie i napisem „Eliot" na klacie? – zapytał Liam, pokazując w naszą stronę bombkę.

– To Eliot zrobił w podstawówce – odpowiedziała babcia, uśmiechając się z czułością. – Miał obsesję na punkcie beretów. Chodził ciągle w takim czerwonym, który sama zrobiłam mu na drutach. Był uroczy, ale dzieci w szkole się z niego śmiały, że wygląda jak dziewczynka.

Eliot przewrócił oczami.

– Taka była wtedy moda – warknął przez zaciśnięte zęby.

– Dziwne, że ta moda do nas nie dotarła – Liam wybuchnął śmiechem.

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

I wtedy na szybie odbiło się światło reflektorów.

Babcia zmarszczyła brwi i podeszła do okna.

SET LIFE #1 [ZOSTANIE WYDANE] TOM I&IIOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz