Gorsi niż zwierzęta, a jednak najbardziej zezwierzęceni na świecie, gdyż biegną za nieosiągalnym szczęściem, które tak sobie ubzdurali kupią za pieniądze. Posiadając już dom, drogie auto i najlepiej villę są święcie przekonani, że już są prawdziwie szczęśliwi, że jeszcze tylko kroczek aż usatysfakcjonuje się ich finansowo. Ani kroczek, ani villa z basenem nie przykrywa tej mętnej pustki w ich sercu, budując jeszcze większą przepaść między systemem, który nazwali pracą, a sobą, którego nazwali człowiekiem rozumnym. Bo nie sądzę, żeby ktoś rozumny budował jakieś durnowate systemy tylko po to, aby drugi rozumny mógł się na tym wzbogacić, ale ten trzeci rozumny zbiednieć. Bo przecież rozwarstwienie społeczeństwa jest tak ważne, jak samo życie tego otóż społeczeństwa. Przy tym będąc jeszcze gorszym niż jakakolwiek zwierzyna, mówiąc o takich słowach jak ,,faworyzacja", ,,presja" czy ,,różnice finansowe", które jak się okazało mają tak głęboko zakorzenione w sobie zło, które drzemie w nich od dawien dawna, jak i w tych ludziach o których dziś wam wspominam. Czuję się jak największy plebs, robak czy tez pasożyt, będąc jednym z nich. Nie rozumiem tej całej zazdrości gdy ktoś ma lepsze auto, tego całego porównywania się do białej koperty innych, w środku skrywającej zielony papierek, który wyróżnia się tylko tym, że ma twarz jakiegoś zacnego króla na pierdolonym środku. Zresztą wszystko można teraz dostać za ten zielony papierek, a wyobraźcie sobie, że kiedyś budowaliśmy domy za swój cenny czas i pomieszkiwaliśmy w nich tylko po to, żeby iść na polowanie, a następnie iść po prostu spać.