-beautyofsilence-

5+1 rozdział szósty, czyli Steve, gwiezdne wojny i więcej miejsca w azylu dostępny do przeczytania!! 

-beautyofsilence-

this message may be offensive
new year, same shit 
          
          (pisanie poetycko o tym, jak piękny jest Steve, po czym zrzucenie go z przepaści prosto na skały angstu :3) 
          
          ((nie ograniczam się do angstu, ale patrząc na moje plany, które wliczają 5 historii -poza rewrite sezonu piątego, jeśli wystarczy czasu, bo...oh boy- trochę tego jest))
          
          happy new year 
          
          thank you, love you
          bye

-beautyofsilence-

As the world caves in rozdział 2!!
          
          ❝–Pamiętasz Dustina? I Hellfire Club? –Steve wskazał na koszulkę Hendersona. 
          
          W oku Eddiego pojawił się przebłysk rozpoznania. Wyprostował nogi i popatrzył na swój tors, jakby nagle obudził się w swoim ciele i oglądał je po raz pierwszy. Delikatnie dotknął zniszczony materiał. 
          
          –Mój…–Eddie skrzywił się. Wprawienie w ruch dawno nieużywanych strun głosowych sprawiało mu ból. –Mój rok…
          
          Steve popatrzył na Dustina, chcąc upewnić się, że Eddie nie mówi od rzeczy. 
          
          Chłopiec pociągnął nosem. Poruszając się na czworakach, zmniejszył dystans. Siedział ramię w ramię ze Steve’em. 
          
          Fala szoku zaczynała opadać. 
          
          –Tak, Eddie. To jest twój rok. 
          
          Dustin czując się śmielej, wyciągnął rękę. Powoli. Mając na uwadze jego poprzednie reakcje. Eddie testując wody, posuwał swoją dłoń po podłodze. Coraz bliżej. Nie przerywając kontaktu wzrokowego. 
          
          Dustin wykonał kolejny ruch.
          
          –Nie. –wymamrotał Eddie. –Cofnij. 
          
          Chłopiec posłusznie wrócił do poprzedniej odległości. Cierpliwość nigdy nie była jego mocną stroną, aczkolwiek teraz wyglądał, jak oaza bezkresnej samokontroli. 
          
          Eddie nieumiejętnie złapał za palce Dustina, jakby uścisk dłoni był mu obcy, jednakże próbował być kulturalny. Kolejne zachowanie, które wyglądało na zaobserwowane w biegu, bez zwracania uwagi na szczegóły. 
          
          Nie rozluźniając chwytu potrząsnął nią w górę i w dół, co rozśmieszyło Dustina. Eddie obdarzył ich półuśmiechem. 
          
          –Hen…Henderson? ❞

-beautyofsilence-

nowe steddie już dostępne!! 
          
          vampire eddie/post-season 4
          
          ❝Eddie parę miesięcy temu był dla niego nieznajomym, nad którym nie mógłby spędzić sekundy rozmyślania. Przez ten krótki czas, coś się zmieniło. Steve, dzięki tysiącom randek potrafił dostrzec, gdy ktoś patrzył na niego w inny sposób. W subtelny sposób, bo boisz się tego, co czujesz. Eddie ukradkiem zawieszał na nim wzrok, myśląc, że Steve tego nie widzi. Widział za każdym razem. 
          
          Z jakiś powodów w pewnym momencie Steve nie mógł się doczekać, aż Eddie znów na niego spojrzy, wypowie jego imię niczym najpiękniejsze słowo jakie znał, dotknie jego ramienia. Eddie ciągle znajdując się blisko, spełniał jego niewypowiedziane pragnienia. I za każdym razem sukcesywnie wywoływał u niego reakcję. Zaróżowione policzki, schowane za wyschniętym brudem, plączący się język, żołądek kręcący fikołki -zanim Steve zdążył się zastanowić, co to mogło oznaczać, Eddie stał się wspomnieniem. ❞