Ewolucja mojego podejścia do Velvette:
-Po s01e02: To ma być Velvette? Miała być szalona, słodka oraz oczywiście zła i sadystyczna, a ona jest tak jakby no...dojrzała? Rozczarowałam się.
-Po s01e03: Dobra, lubię ją
-Później: Serio ją lubię. Podoba mi się jest głos, akcent, kolor skóry, design. Serio, jej design jest dużo lepszy niż w pilocie, teraz dopiero widzę jaki tamten był słaby, a ten wymiata.
-Teraz: Kocham Velvette, to moja waifu <333
Ewolucja mojego podejścia do Voxa:
-Po 1 sezonie: W sumie nie obchodzi mnie on. Zadaje się z Valentino, więc niech będzie, że raczej go nie lubię niż lubię (Velvette też się z nim zadaje, ale ona jest ikoną).
-Podczas 2 sezonu: Ok, fajny z niego antagonista się zrobił. No i w tym wspomnieniu z Alastorem był uroczy :3
-Później: Coraz bardziej go lubię, fajny z niego złoczyńca. Jest w moim top 3 złoczyńców z hellaverse.
-Teraz: Voxxy, kocham cię <3
Jak tak ewoluuje moje podejście do Vees, to zaczynam się bać, że kiedyś polubię Valentino ;_; Jak go polubię, to nie przyznaję się do siebie.