Wczoraj w pociągu jechały ze mną dwie dziewczyny, z których jedna wyglądała zupełnie jak Ludwika, a druga prawie zupełnie jak Maryla (w sensie moje wyobrażenie ich w Odium sgdcxhj)
Prawie 8000 słów mam już, więc to tylko taki update, że żyję, ale został mi najtrudniejszy fragment rozdziału do napisania (Salomea my beloathed) więc zrobię ile mogę, żeby skończyć w tym roku, ale z drugiej strony to ja, a pisanie Salomei jest... trudne. Ale myślę, że może mi wyjść nawet ponad 10000 słów, więc rozdział dość wielki (dla porównania większość rozdziałów ma 1000-2000 słów). Zdrowia i wesołych świąt i w ogóle!
3400 słów nowego rozdziału (już prawie połowa) i tak sobie myślę o tym, jak kiedyś tam było wspomniane, że wereszniadecka to najszczęśliwsza relacja tej książki— a więc przychodzę tylko wyjaśnić, że tamta informacja to bullshit i wereszniadecka absolutnie nie jest najszczęśliwszą relacją tej książki i przekonacie się o tym na własne oczy, jak skończę pisać ten rozdział
Sdsxjfh przepraszam, że tak zniknęłam— strasznie mam ostatnio dużo rzeczy w szkole i w ogóle i tak jakoś wyszło, że nie chodzę ostatnio na treningi... przepraszam, że musiałyście się martwić, ahh
Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy <3 jeśli chodzi o Odium, to po prostu staram się już w tym momencie jak najszybciej skończyć, więc spróbuję wrzucić nowy rozdział w ciągu może nawet tego tygodnia, ale dziękuję za troskę— tobie też miłego wieczoru (czy już raczej nocy teraz)