No poszłam dziś w góry cn
No i wszystko zajebiście ale no idziemy z Chochołowskiej na Siwą przełęcz, taki śnieg że nie widać szlaku i zamiast na przełęcz to wyszliśmy w połowie szlaku. No dobra ale jak jesteśmy już na szczycie Ornaku to połowa grupy sobie poszła dalej, mieliśmy robić wspólne zdjęcie. Ale jakby tego było mało to znowu zeszliśmy ze szlaku i zamiast na Iwanicką przełęcz to poszliśmy nie szlakiem w stronę Chochołowskiej, a chcieliśmy do Kościeliskiej. No dobra wracamy na szlak pod górę, wpadłam do śniegu po pas 13 razy, i przy szlaku spotykamy pana i pytamy czy wie gdzie szlak a on takie: idzie się tam gdzie ludzie, jakby XD. Nie, nie nie. Kurwa a jak pójdą skakać z mostu to za nimi pójdzie?! No a ta trasą którą pokazał to pionowa ściana obsypana śniegiem a pod spodem milion kosodrzewiny. No dobra may szlak, idziemy jest nas 9, 4 dziewczyny 14 lat, 2 chłopaków 15 lat, 1 dziewczyna 9 lat i chłopak 11 lat, plus nasz wuefista. Idziemy już na szczęście szlakiem, a tam ten facet co nam nagadał zjeżdża 50 metrów z tej ściany. No i co on patrzy na nas krzywo i woła o pomoc swoją żonę. No dobra poszliśmy dalej bo ta 9 latka chce sikać, to schroniska mamy 2 godziny. No ok idziemy dalej i się poślizgnęłam, zjechałam 5 metrów i się zatrzymałam, mój wuefista już na mnie krzyczy że co ja robię. Ta jego córka, 9 lat, idzie za mną i przez przypadek wbiła mi rączka w rękę, nie głęboko. No dobra już bez przeszkód idziemy na Iwanicką przełęcz. Potem po lodzie do schroniska w Kościeliskiej. I potem do Kir. Więc był bardzo ciekawy dzień.
Podsumowanie:
- prawie zginęłam
- zrobiłam 26 km i 43 tysiące kroków
- ledwo chodzę
- mam zakrwawioną rękę( już nie)
- i jestem cała mokra
Więc było bardzo ciekawie. Ale nadal kocham Tatry❤️❤️❤️
Ps. Nwm kiedy coś wrzucę, za dużo nauki, chodzenia w góry i rzeczy do zrobienia
Pa pa