Przez ostatnie 10 lat przyzwyczaiłam się do pisania raczej średniej długości rozdziałów na Wattpadzie – zwykle w okolicach 2 tys. słów. Gdy na liczniku pojawiała się dwójka, wiedziałam, że to dobry moment, żeby postawić ostatnią kropkę.
Przy „Alomie” dzieje się jednak coś… dziwnego.
Mam już 5 rozdziałów na koncie i tylko jeden z nich zmieścił się poniżej tej granicy, a cała reszta spokojnie ją przekroczyła.
Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, bo oznacza, że daję tej historii przestrzeń i nie urywam jej w połowie tylko dlatego, że „tak zawsze robiłam”. Z drugiej, im dłuższy rozdział, tym więcej czasu zajmuje mi późniejsza edycja i redakcja, zanim w ogóle tekst trafi do publikacji.
I tak zaczęłam się zastanawiać... jak to wygląda u Was?
Wolicie krótsze, bardziej dynamiczne rozdziały, czy obszerniejsze, w które można się wciągnąć na dłużej? I czy poprawiacie tekst na bieżąco, czy dopiero po skończeniu całej historii?
Link do „Aloma” dla zainteresowanych: https://www.wattpad.com/story/405700607-alom-tom-2