Jeden Draco to za dużo, a dodatkowych trzech to nie śmieszny żart. Ale co jeśli każdy z nich będzie się czymś różnic? Na przykład domem, do którego trafił na pierwszym roku.
Jakimś dziwnym trafem doszło do zachwiania czasu, przestrzeni i rzeczywistości, a w naszym uniwersum pojawili się Draco „żartowniś“ z Gryffindoru, „mądrala“ z Ravenclaw i „ten który chce wszystkich uspokoić“ z Hufflepuff.
A w tym wszystkim nasz Draco ze Slytherinu, który ma do rozwiązania tajemnicę więźnia Azkabanu, w której jego ojciec maczał palce.
Mam za dużo pomysłów… pomocy!!!