@elizabeth_inthegrave Pierwszy start to myślałam, że zemdleję (wgniata w fotel tak mocno, że w życiu bym się nie spodziewała XD), ale jak już samolot jest w powietrzu to luz. No chyba, że akurat skręca (aż musiałam zamknąć oczy, bo myślałam, że po prostu spadniemy na ziemię, a miałam tę przyjemność siedzieć przy oknie). Lot sam w sobie to jak jazda autobusem, czasem zatrzęsie, ale jest git. Najgorzej było jak były turbulencje przy wlatywaniu w chmurę i lądowanie, bo trafiło się akurat na takiego pilota co jak przywalił w pas startowy to myślałam, że z fotela mnie wyrzuci XD