Miśki kochane, zastanawiam się nad przepisaniem "Przyjaciółki Lokiego" ze stylistycznymi poprawkami oraz malutkim rozbudowaniem. A może powinnam zostawić tę historię taką, jaka jest, aby przypominała o niedoskonałościach z przeszłości i nieustannej nauce kreatywnego pisania, która odbywa się z każdą nowo postawioną kropeczką? Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie zastanowię się nad tym, kreując licencjat.
Miśki kochane, zastanawiam się nad przepisaniem "Przyjaciółki Lokiego" ze stylistycznymi poprawkami oraz malutkim rozbudowaniem. A może powinnam zostawić tę historię taką, jaka jest, aby przypominała o niedoskonałościach z przeszłości i nieustannej nauce kreatywnego pisania, która odbywa się z każdą nowo postawioną kropeczką? Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie zastanowię się nad tym, kreując licencjat.
Ciocia Florcia ma już dość gwiazdeczki... mimo to nie zamierza się poddać i zakończy swoje dzieła. Tylko... pewnie w bliżej nieokreślonym czasie. Dobrze, że już robi się ciepło, korzystajcie z witaminki D i pozdrawiam cieplutko!
Znalazłam się w artystycznym rurociągu i poprawiłam nieco bajeczkę o Lokim. Coś czuję, że po tym czasie może się skroić kolejna część... ale to wszystko zależy od wielu czynników, a już najbardziej od tego, czy ta asgardzka księżniczka, o której wzruszający serial właśnie obejrzałam ciągiem, zgodzi się na takie przedsięwzięcie ;)
Hej, właśnie po długiej nieobecności wstawiłam przedostatni rozdział do mojego na razie jedynego opowiadania. Mam nadzieję, że ktoś się z tego cieszy, tak jak ja :)
Po świętach a Florcia dalej nieproduktywna. Zero stresu, albowiem niebawem mimo wszystko dojdziemy do końca mojej krótkiej pisaniny.
Miłego tygodnia :D