Miśki kochane, zastanawiam się nad przepisaniem "Przyjaciółki Lokiego" ze stylistycznymi poprawkami oraz malutkim rozbudowaniem. A może powinnam zostawić tę historię taką, jaka jest, aby przypominała o niedoskonałościach z przeszłości i nieustannej nauce kreatywnego pisania, która odbywa się z każdą nowo postawioną kropeczką? Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie zastanowię się nad tym, kreując licencjat.