Cztery lata temu 24 lutego 2022 roku w Polsce był czwartek, tłusty czwartek kilka dni przed rozpoczęciem wielkiego postu a ja byłam na religii.
Tego dnia na Ukrainie był czwartek, 24 lutego 2022 roku i wybuchła wojna.
Nie pamiętam prawie nic z tego dnia, pamiętam tylko, że ksiądz powiedział: wszycy wiemy, za co będziemi się modlić a mój kolega zapytał: z pączki. W odpowiedzi dostał: za koniec wojny.
Pamiętam, że wróciłam do domu i zaczęłam płakać bo za granicą ginęły dzieci a moi rówieśnicy zastanawiali się czy ich ojcowie wrócą.
Nie wierzyłam, bo jak, przecież obiecano nam wspaniały świat! Zdrowie, pokój, dobrobyt! XXI wiek miał być czasem bez wojen i bezsensownych śmierci.
Upłyneły te lata i wiem, jak krucha i życzeniowa była ta obietnica. Jak konflikty tliły się cały czas.
Jak bardzo chciałam wierzyć a dorośli potrzebowali nadziei. Obietnicy, że będzie lepiej, że ich dzieci będą miały lepiej.
Cztery lata temu Polacy pokazali siłę i solidarność.
Dziś spora część okazuje pogardę.
Domagamy się szacunku i czci za pomoc i gardzimy tymi, którzy nam pomocy przed laty nie udzielili.
Obiecano nam nigdy więcej ale pokój rozsypał sie jak domek z kart.
Jeśli pozwalamy naruszać jedną granicę agresor się nie zadowoli. Będzie atakował dalej.
Pokazał nam już to Hitler, którego Czechosłowacja nie nasyciła. Nie powtarzajmy ich błędów.
Trzymajcie się bracia i siostry na Ukrainie