przypadlo mi doslownie najbardziej randomowe zadanie swiata bo sprawdzam i oceniam prace pisemne z olimpiady z geografii XDDDDD POPLACZE SIE LUDZIE JA PODRECZNIKA DO GEOGRAFII ROZSZERZONEJ W ZYCIU NA OCZY NIE WIDZIALAM, nie mam pojecia czego oni sie tam uczą, ale skoro mi kazali to wykonam moją pracę, pięścią o stół i show must go on.
od razu deklaruję, że jeżeli ktoś z naszej gawiedzi podchodził do owej olimpiady z geografii i, o dziwo, mieszka w moich okolicach (kochamy podlaskie voivodeship), to mega przepraszam, jezeli odrzucę albo kiepsko ocenię jego pracę (jak coś to nie zawsze musi być moja inicjatywa, na 90% ktoś z większym zasobem wiedzy będzie to sprawdzał drugi raz, tylko bardziej pod względem konkretnej analizy treści). jak wspomniałam, nie mam bladego pojęcia o treści i nie czuję się kompetentna, aby wyłapywać jakieś błędy kardynalne. mogę się czepiać jedynie merytoryczności pracy, kompozycji, błędów językowych, ortograficznych, interpunkcyjnych no i logicznych, które w miarę możliwości uda mi się wyłapać.
jezeli ktos jest ciekaw w jakiej formie dostalam to do sprawdzenia, to wpierw zapisano mnie (w sumie to wbrew mojej woli) na liste sprawdzajacych, prace przyszly do nauczycielki geografii rozszerzonej, ktora pracuje w moim liceum, no i przekazala mi doslownie taki stek kartek. w nastepnym tygodniu mam sie stawić po kolejne dwa pliki prac i do piątku mam już podać opinie. prace sa niepodpisane, wiec po nazwisku niestety nie pojdzie, pisma tez nie rozpoznam, bo to są wordowskie dokumenty xdd. cały weekend przesiedze na sprawdzaniu anonimowych, enigmatycznych wypracowan. bede zgadywac jakiego monstera popijał autor pisząc swoją pracę, dla mnie sie to podoba xdd.
jak cos, to nie mam zamiaru nikogo udupiać, chillera utopia. mega dziekuje, jezeli ktos oprocz klaudii czyta to co tutaj pisze, pozdro.