Jak dobrze pójdzie jeszcze dziś wleci kolejny rozdział Lorda. Łapcie małą zapowiedź.
"Ciemność, w której tkwiłam, nie była snem. Była raczej ciężką, gęstą ciszą, w której czas nie istniał. Nie wiedziałam, ile minęło chwil, dni czy tygodni. Czułam jedynie zmęczenie takie, które przenika wszystko, nawet myśli. Czasem coś do mnie docierało: czyjś głos, dotyk na dłoni, ciepło, ale wszystko było jak za grubą szybą. Jakby świat był tuż obok, a ja nie miała siły, by do niego zapukać. Co chwilę wracały do mnie nieprzyjemne wspomnienia tego co się działo. Tak bardzo chciałam już obudzić się z tego koszmaru, ale nie mogłam, nie umiałam, co tylko jeszcze bardziej mnie frustrowało. Z każdym kolejnym dniem coraz więcej myśli przelatywało mi przez głowę powodując strach i niemoc. Najgorsza jednak była dla mnie ta niemoc. Tak bardzo chciałam zrobić cokolwiek, cokolwiek, byleby ta ciemność i okropne wspomnienia w końcu zniknęły, ale nie umiałam."