@CausekWanusek
Dobra a teraz do sedna
Nie uważasz, że pod koniec rozdziału cały czar feminizmu po prostu pryska? Czym różni się dyrektor od Casy, Willa i przede wszystkim ojca Casy? Pozwól, że zacytuję: “Wybacz matce. Jest bardzo słaba psychicznie, odkąd odeszłaś”, “ Wystarczy Marnie- uciszył ją jej mąż”. Który dorosły mężczyzna zwraca się w ten sposób do swojej żony? On ją z góry traktuje jako słabszą. Jeszcze do tego przy swojej córce, jej chłoptasiu i chyba koleżankach. Do tego stawia córkę w lepszej sytuacji przez cały czas. Jak widać w tym opowiadaniu są kobiety i kobiety. Wyobrażasz sobie jak musiała się czuć ta matka? Poniżona przez męża, wygoniona przez córkę, Will tylko stoi i się biernie przygląda. To fajny feminizm. Czyli jednak nie jest tak ważny jak widać. Bohaterowie cały czas podkreślają jaki to on jest istotny, ale jak przychodzi co do czego, to nawet matka nie ma prawa głosu. Po prostu zostaje uciszona. Gdy Marnie wychodzi nikt się tym nie przejmuje, a przecież ona w przeciwieństwie do ojca po prostu się martwi. To zapewne nie jest tak, że ona nie wierzy w Casy, po prostu boi się o jej życie. Przecież cały czas jest podkreślane to, że w szkole jest niebezpiecznie. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że bohaterka mimo, że przez cały czas była bezczelna i stronnicza na sam koniec jest pokazana jako ofiara tego całego zdarzenia. Chyba nie tędy droga. Oczywiście nie traktuj tego osobiście, to moja recenzja i odbiór rozdziału.
Czekam na następny rozdział.
Pozdrawiam Causek Wanusek ;]