Zakończenie serii HEART
Cztery serca.
Cztery historie.
Jedna miłość, która nigdy nie przestała bić.
Aurora Moore przeszła przez wszystko — przez pierwsze zauroczenie, zdradę, samotność, macierzyństwo, i powrót do tego, od kogo zaczęło się jej całe życie. Adrien Blake był jej początkiem, bólem i końcem — ale też domem, do którego wraca się mimo wszystkiego.
W Pink Heart wszystko było nowe i czyste jak pierwszy śnieg.
W Black Heart serca zamarzły, ucząc ją, że miłość czasem boli.
W White Heart uczyła się żyć z bliznami i trzymać w ramionach własny cud — Xsaviera.
A Red Heart było tym, czego nie miała nigdy — spokojem. Przebaczeniem. Domem, w którym już nikt nie musiał udawać, że nie czuje.
Ta seria nie była o idealnej miłości.
Była o miłości prawdziwej — takiej, która czasem pęka, ale nigdy nie przestaje istnieć.
I choć każdy rozdział niósł ze sobą łzy, strach, nadzieję i powroty, to właśnie one ułożyły historię jednej kobiety, która nauczyła się, że serce można złamać tysiąc razy… a ono i tak będzie biło dalej.
Bo serce nie zapomina.
Ono tylko czeka, aż ktoś znów powie „kocham”.