Dracoriss

Einar trafia do łóżka po pojedynku, obolały, rozdrażniony i skazany na bezczynność, której szczerze nie znosi. Noc miała być tylko kolejną ciężką nocą po treningu. Zamiast tego staje się momentem, w którym przypadkiem odsłania się coś, czego nikt nie powinien zobaczyć tak łatwo.
          	
          	To chwila, kiedy walczą ze sobą napięcie między bólem fizycznym a tym, co bohaterowie próbują ukryć głębiej. Einar, który najpierw walczy z własnym ciałem, a chwilę później musi zdecydować, czy wejść w cudzy lęk. Levi’thane, który od początku mówi niewiele, ale właśnie przez to każdy jego gest znaczy więcej.
          	
          	To nie jest scena o efektownym ratunku. To scena o zaufaniu, które rodzi się w bardzo niekomfortowych warunkach. O tym, że czasem najważniejsze pytania nie padają wcale na głos.
          	
          	Jeżeli lubicie fantasy, w którym relacje między bohaterami są tak samo ważne jak świat, magia i rany wyniesione z walki, to ten fragment może Was zatrzymać na dłużej.
          	
          	"Znaki Śmierci" czekają.
          	
          	https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci

Dracoriss

Einar trafia do łóżka po pojedynku, obolały, rozdrażniony i skazany na bezczynność, której szczerze nie znosi. Noc miała być tylko kolejną ciężką nocą po treningu. Zamiast tego staje się momentem, w którym przypadkiem odsłania się coś, czego nikt nie powinien zobaczyć tak łatwo.
          
          To chwila, kiedy walczą ze sobą napięcie między bólem fizycznym a tym, co bohaterowie próbują ukryć głębiej. Einar, który najpierw walczy z własnym ciałem, a chwilę później musi zdecydować, czy wejść w cudzy lęk. Levi’thane, który od początku mówi niewiele, ale właśnie przez to każdy jego gest znaczy więcej.
          
          To nie jest scena o efektownym ratunku. To scena o zaufaniu, które rodzi się w bardzo niekomfortowych warunkach. O tym, że czasem najważniejsze pytania nie padają wcale na głos.
          
          Jeżeli lubicie fantasy, w którym relacje między bohaterami są tak samo ważne jak świat, magia i rany wyniesione z walki, to ten fragment może Was zatrzymać na dłużej.
          
          "Znaki Śmierci" czekają.
          
          https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci

Dracoriss

Są chwile, w których najbardziej ciekawi nie to, co zostało powiedziane wprost, ale to, co tylko majaczy gdzieś na granicy.
          
          Ten fragment jest właśnie o takim momencie.
          
          O przebudzeniu, które nie przynosi ulgi. O wspomnieniach, których lepiej byłoby nie odzyskiwać. O obecności czegoś, czego nie da się łatwo nazwać ani wyjaśnić.
          
          To moment, gdy magia okazuje się nie być tylko narzędziem albo ozdobą świata. Staje się czymś niepokojącym, obcym i zostawia po sobie realne konsekwencje.
          
          Tutaj nic nie kończy się wraz z walką. Właściwie mam wrażenie, że dopiero wtedy zaczyna się coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
          
          
          Jeśli lubicie fantasy z cieniem tajemnicy i atmosferą, która nie odpuszcza po przeczytaniu ostatniego akapitu, ten rozdział czeka.
          
          https://www.wattpad.com/story/354693281-pocz%C4%85tek-ucze%C5%84

ElectricKing1

@ Dracoriss  Jak idzie Pisanie?
Reply

Dracoriss

Einar nie dostaje łatwej lekcji. Nie ma tu wygodnych odpowiedzi ani bezpiecznego prowadzenia za rękę. Jest nacisk, zmęczenie, instynkt i ten moment, w którym człowiek przestaje udawać przed samym sobą, kim jest.
          
          Relacje nie budują się przez wielkie słowa, ale przez gest, spojrzenie, obecność obok drugiej osoby. Nie tylko starcie, ale to, kto patrzy. Kto zrozumie.
          
          "Znaki Śmierci" czekają.
          
          https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci

Dracoriss

Ostrza czasem schodzą na drugi plan, a ważniejsze staje się to, co pęka albo właśnie zaczyna się odbudowywać. W pojedynku nie zawsze chodzi o to, żeby ktoś wygrał. To chwila po nim ukazuje więcej. To, co zostaje w spojrzeniu, w niedopowiedzianych słowach, w geście, który nagle zmienia wszystko.
          
          Siła nie zawsze polega na tym, żeby uderzyć najmocniej. Czasem większą odwagą jest powstrzymać się, zrozumieć drugą stronę i spróbować zmienić coś samemu. Draco właśnie z taką próbą musi się zmierzyć.
          
          To dopiero wycinek większej całości.
          
          „Początek. Uczeń” czeka na Was!
          
          https://www.wattpad.com/story/354693281-pocz%C4%85tek-ucze%C5%84

Dracoriss

Niezręczna cisza, gdy w jadalni zostają tylko we dwóch, a później przychodzi moment przełamania, w którym Levi’thane wreszcie mówi na głos: że nie chce być ciężarem. Że chce być jak inni. Że chce umieć zrobić coś samemu. I nagle prostu gest mówi więcej niż słowa.
          
          Einar nie wygłasza mowy. Nie daje rad. Robi coś prostego, ryzykownego i cholernie ludzkiego: obejmuje.
          
          Czasem największym „zaklęciem” jest to, że ktoś zostaje obok, mimo że sam ma wystarczająco dużo powodów, żeby uciec.
          
          Jeśli chcesz zobaczyć, dokąd prowadzi ten ciepły żar pod skórą, co naprawdę stoi za tematem mistrza Tahona i dlaczego moc Einara wymyka się temu, co dzieje się zwykle.
          
          https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci

Dracoriss

Draco stoi w szeregu starając się być jednym z wielu.
          
          Tylko że sethi Gar’quette potrafi dostrzec więcej. Ona patrzy widząc wszystko, co ukryte przed wzrokiem. Jedno przejście wzdłuż szeregu i nagle robi się ciszej, ciężej, bardziej prawdziwie.
          
          Pierwszy pojedynek. Pierwszy test. Bez magii. Bez sztuczek. Czysta walka, której nie da się zagadać ani przykryć grą pozorów. Naprzeciwko troll z odachi, broń, której Draco nie zna.
          
          Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda starcie, w którym liczy się nie wynik, tylko to, co odsłania, to ten fragment jest dokładnie dla ciebie.
          
          „Początek. Uczeń” czeka!
          
          https://www.wattpad.com/story/354693281-pocz%C4%85tek-ucze%C5%84

Dracoriss

Zastanawiałem się, czy nie dodawać ilustracji do tekstu, tylko nie do końca byłem przekonany, czy to się przyjmie. Też nieco obawiam się podejścia czytelników do generowanych grafik
Reply

ElectricKing1

@ Dracoriss  czemu nie wstawiasz zdjęć i audiobooka do siążki tylkk osobno na Facebook i pozostałych platformach.
            
            Ps. Ostatnio nie miałem głowy o czasu nawet do pisania. Tylko trochę się udało ogarnąć więc nie ma pytań
Reply

Dracoriss

Rutyna jak kołnierz zaciskający się powoli na szyi. Poranna zbiórka przed wieżą. Trening, który ma doprowadzić do granic. Śniadanie w ciszy. Broń w dłoniach tych, którzy jej nie chcą. Broń w dłoniach tych, którzy od zawsze ją rozumieli.
          
          Levi’thane słabnie szybciej niż reszta, choć powinien nadążać. Arbad obraża się na wspólną łaźnię, jakby sama obecność innych była atakiem. Einar nie odczuwa skutków posiłków, które szkodzą innym. Każdy dzień wygląda tak samo, aż do momentu, kiedy pukanie do drzwi rozrywa schemat jak źle zszytą ranę.
          
          
          Jeśli chcesz poczuć ten moment, kiedy rutyna przestaje być tłem i zaczyna być pułapką, sięgnij po cały rozdział „Znaków Śmierci”. Tam wszystko ma konsekwencje, nawet to, co wygląda jak zwykły dzień.
          
          https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci

Dracoriss

W mojej głowie ta scena zawsze zaczyna się od ciszy. Nie od krzyku, nie od walki, tylko od tego krótkiego zawieszenia, kiedy wszyscy rozumieją, że patrzą na coś, czego nie da się „wytłumaczyć” rozsądkiem ani doświadczeniem.
          
          Darius nie ma czasu na wahanie. Bierze na siebie ryzyko.
          
          Aż przychodzi coś, co na długo zostaje w czytelniku: dźwięk rozdzieranej duszy. Marionetkowy ruch. I Pomiot, nie potwór „dla efektu”, tylko wynaturzenie, które pachnie profanacją, obrzydzeniem i lękiem starszym niż logika. To moment, w którym szkolenie, dyscyplina i lata w mundurze są jedyną rzeczą, która trzyma ludzi na miejscu.
          
          Jeśli lubisz sceny, w których magia nie jest fajerwerkiem, tylko narzędziem z konsekwencjami, jeśli lubisz grozę wynikającą z tego, że bohaterowie naprawdę mogą przegrać, to ten fragment jest tylko wejściem, a nie wszyscy wyjdą z tego tacy sami.
          
          „Początek. Uczeń” czeka, jeśli chcesz zobaczyć, co tak naprawdę obudziło się w tej sali.
          
          https://www.wattpad.com/story/354693281-pocz%C4%85tek-ucze%C5%84

Dracoriss

Podziemia wieży mają swoje sekrety. I nie chodzi tylko o to, że da się tam rozpalić ogień tak, by kamień zaczął oddychać ciepłem.
          
          Dla młodych adeptów łaźnia staje się czymś więcej niż „udogodnieniem”. To miejsce, w którym człowiek myśli, że wreszcie złapie oddech, po czym nagle musi zmierzyć się z tym, co najchętniej przykryłby parą i ciszą. Ciało pamięta szybciej niż głowa. Blizny nie dają się ukryć. A czasem wystarczy czyjś komentarz, żeby wróciły rzeczy, o których miało się już nie mówić.
          
          Jeśli chcesz poczuć tę temperaturę od środka: wejdź w rozdział. Fragment jest tylko uchylonymi drzwiami.
          
          „Znaki Śmierci” — znajdziesz na moim profilu.
          
          https://www.wattpad.com/story/377341781-znaki-%C5%9Bmierci