O ludzie, pracowity czas miałam ostatnio.
Głównie z powodu projektu grupowego. Jeszcze dostałam główną rolę, której najbardziej nie chciałam, bo aktorka ze mnie bardzo słaba, zwłaszcza jak się stresuję. Na szczęście udało mi się ugadać z grupą, że jak są takie typowo narracyjne wypowiedzi, to je sobie osobno nagram i po prostu podstawię obrazki. Już na samym początku zgłosiłam się do montażu, więc tym sposobem dowaliłam sobie roboty, ale wolałam to niż katować się moim czasem ekranowym.
Oczywiście świetnie się bawię, choć tablet po dwóch dniach ciężkiej harówy na zajęciach mi się tak zawiesił, że musiałam go zresetować, co ledwo udało mi się zrobić.
Powiem Wam, że akurat mam poważną konkurencję w dziedzinie montażu. Jedna z koleżanek to po prostu królowa i mam nadzieję, że uda mi się przynajmniej musnąć jej poziomu. Bardzo bym chciała, aby moja praca została doceniona, a publika (nasz rocznik) dobrze się bawił na wielkiej premierze naszych filmów.
Wykładowczyni dostała zwolnienie lekarskie na ten tydzień, więc mam jeszcze czas dopieścić moje dzieło. Grupa widziała już prawie gotowy projekt i była zadowolona, więc naprawdę liczę, że innym też się spodoba.
Jak nie zapomnę, to się pochwalę w środę jak było
拜拜!