– Kocham cię, Lotta, do cholery! – krzyknął na mnie Zaydan, skutecznie zamykając mi tym buzię na parę sekund i jednocześnie ucinając naszą kłótnię.
Zapadła chwila martwej ciszy, podczas której wyraźnie usłyszałam szybkie, nerwowe bicie mojego serca.
– Kochasz? – prychnęłam w końcu. – Kochasz. To czemu twoja miłość ciągle przynosi mi tylko ból?
Pytanie wypadło z moich ust mimowolnie, zanim zdołałam ugryźć się w język. Po moich słowach zapadła kolejna cisza. Inna niż poprzednia, bo ta była pełna żalu, goryczy i bólu.