Wchodzę na wattpada.
Patrzę.
Doszła jakaś chmurka.
Sprawdzam o co chodzi.
Doszła opcja wybierania które książki możesz czytać offline. Oczywiście po to, by zachęcić użytkowników do kupienia Wattpada Premium.
Oczywiście płatne książki są zawsze dostępne offline.
I oczywiście jest limit ilości książek offline jednocześnie.
Jakoś się przeżyje, myślę.
Po czym patrzę, jaki jest dokładnie limit.
Serce mi zamiera.
Patrzę jeszcze raz.
Pocieram oczy.
Ponownie sprawdzam.
Dwie.
Dwie kuźwa.
Kiedy ja w bibliotece mam ponad sześćset.
Pieprz się, Wattpadzie, ty chujowa, kapitalistyczna firmo.