Wiem, że długo mnie tu nie było i mam ogromne zaległości zarówno w pisaniu, jak i czytaniu waszych opowieści. Od dłuższego czasu mam sajgon w pracy, a mój ukochany królik stwierdził, że dawno nie chorował (guzik prawda tak swoją drogą). Jestem wycieńczona psychicznie i nie potrafię skupić myśli na czymkolwiek innym, niż nadgodziny i dokarmianie na siłę mojej łaciatej paskudy.
W każdym razie wciąż tu jestem i obiecuję, że niedługo nadrobię zaległości.
Trzymajcie się ciepło, bo panuje jakaś wstrętna grypa.