hejka chcialam sie podzielic tylko tym co mi pomoglo lepiej radzic sobie z ed (konkretnie z ednos): swiadomosc ze ta mysl ze powinnam byc szczuplejsza lub zajmowac mniej miejsca to efekt wychowania w patriarchacie - lekka i oglupiona wyglodzeniem (mam na mysli brainfog i zmeczenie) kobieta to dobra kobieta dla systemu. poza tym: zarowno te wszystkie trendy diety, suple jak i slodycze i przekaski sa nam wpychane przez wielki koncerny. mamy byc nieszczesliwi i konsumowac bezmyslnie niezdrowe jedzenie albo zamiast tego popasc w obsesje na punkcie zdrowego jedzenia, dobijania bialka czy krokow. ta swiadomosc nie wyciagnie was z tych zaburzen ale moze pomoc - zakwestionujcie ten glos mowiacy ze musicie schudnac - kto na tym zyska? albo ten drugi ktory mowi ze jak sie najecie to bedzie lepiej - moze na chwile ale co potem? od tego sie zaczyna, pewnie nie zawsze wygra ta swiadomosc ale hej - to jakis start, nie?? i tak, pisze nie tylko konkretnie do wlascicielki profilu bo to i tak wiadomosc dostepna publicznie i mam nadzieje ze trafi do kogos jeszcze. a no i trzymajcie sie wszyscy w tym swiecie, jebla idzie dostac.
do samej Alex - mam nadzieje ze u ciebie wszystko w porzadku, pamietaj ze wyjscie z ed to nie jest jedna decyzja tylko wybieranie codziennie lepszego zycia, bez obsesji na punkcie jedzenia i owszem, nie jest latwo ale mysle ze warto. gdybys sama myslala ze nie warto - przekonywalabys innych do reco? nie sadze.