Wiesz co Kochanie... Jak ja Cię kocham, to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie.
Jesteś moim wybawieniem podczas gorszych dni, lekarstwem, kiedy jest mi źle;
terapeutą, kiedy po prostu, po ludzku mam dość; poduszką, kiedy jest mi zimno i niewygodnie;
misiem, kiedy potrzebuję gorącego przytulasa;
słońcem w pochmurne dni;
morzem zapomnienia o wszelkich zmartwieniach;
murem, kiedy czuję, że nie mam oparcia;
deską ratunku, za którą wiem, że zawsze mogę złapać;
Aniołem Stróżem, który chowa mnie w swoich ramionach i chroni jak tylko umie;
muzą, która inspiruje mnie każdego dnia;
arcydziełem, w które mogę się wpatrywać całymi dniami i nocami;
moim sercem, bez którego nie byłoby mnie na świecie.
Tym właśnie jesteś Kamil.
Ogółem mówiąc, jesteś dla mnie wszystkim. Wszystkim, co się w życiu liczy.
Dla ciebie rzucę skoki, skoczę w ogień, ogolę się na łyso, zostanę emo, przestanę śpiewać i wiele innych rzeczy.
Zrobię wszystko, co tylko Ci się wymarzy.
Kocham Cię i tylko ty dla mnie istmiejesz.
Jesteśmy razem od ponad 5 lat. Szczerze? To najpiękniejsze lata mojego życia. Ja po prostu czuję, że żyję pełnią życia. Że jestem ja i ty, naprzeciw całemu powalonemu światu.
Dziękuję. Dziękuję, że jesteś i idziemy przez wszystkie przeszkody trzymając się za ręce.
Dziękuję za każdego całusa, za każde słodkie słówko. W związku z tym, chciałbym, abyśmy na pewno byli razem do końca naszych dni i rok dłużej.
Dlatego teraz zadam Ci bardzo ważne pytanie:
Kamilu Wiktorze Stoch, czy uczynisz mi ten zaszczyt i będziemy szli ramię w ramię przez całe życie?
Czy zostaniesz moim mężem?