Cześć!
Pierwsze, co rzuciło mi się dziś w oczy, gdy spojrzałam w lustro, to... oczy. Mam większe - bo się w końcu wyspałam :D Druga rzecz to fakt, o którym rzecz jasna wiedziałam przy pisaniu, ale zdążyłam zapomnieć w ferworze tworzenia kolejnych opowieści. Ktoś, kto czytał "Królewnę", zna zakończenie "P2SW". I analogicznie, ktoś, kto najpierw czytał "P2SW", rozpozna ten wątek w rozdziale "Brzoskwinie" :) Niby drobiazg, ale japa się cieszyła przy pisaniu.
Ostatnia, równie nieistotna dygresja, to zmiana planów co do "Kotów". Miała być Summer, po niej Harper, dopiero potem Will, ale przesuwam Willa zaraz po Summer. Trochę Wam dokopię emocjonalnie pod sam koniec (a przynajmniej się postaram), ale spokojnie - u mnie wyłącznie happy endy :)
Tyle dobrze, że jeśli finalnie całość nie wyjdzie mi tak fantastycznie, jak widzę ją w głowie, klocki będzie można poukładać chronologicznie.
Pozdrawiam sobotnio! :)