Kszeptem

Zapraszam na nowy rozdział Révoll ♥️ 
          	
          	"...Po kilku godzinach wyszedł na tył klubu, odpalając papierosa. Zaciągnął się i spojrzał na wyświetlacz telefonu. Przez krótką chwilę dał się ponieść żartom, zanim wspomnienie Amy i wyrzuty sumienia wróciły do niego ze zdwojoną siłą. Żar papierosa opadł na beton, dogasając powoli. Oparł tył głowy o ścianę, patrząc przez chwilę w granatowe niebo. Gwiazdy były niewidoczne, powietrze ostre, przeciskające się przez cienką koszulę i wbijające w skórę niczym małe szpilki.
          	
          	Odwrócił głowę dopiero, gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi od zaplecza. Ruby wyszła, przewieszając torebkę przez ramię.
          	
          	- Wychodzisz? - spytał, zaciągając się ponownie i wypuszczając dym nosem.
          	
          	- Zajmij się pracą, nie moim grafikiem.
          	
          	Nie zatrzymała się nawet na chwilę. Podeszła do czarnego Volvo, za którego kierownicą siedział mężczyzna spoglądający co rusz na zegarek, odsuwając mankiet koszuli. Wsiadła na miejsce pasażera, jakby robiła to codziennie.
          	
          	- Mogłaś mi jeszcze w twarz napluć - mruknął sam do siebie, rzucając niedokończonego papierosa i nie odrywając spojrzenia od auta, które ruszyło.."

Kszeptem

Zapraszam na nowy rozdział Révoll ♥️ 
          
          "...Po kilku godzinach wyszedł na tył klubu, odpalając papierosa. Zaciągnął się i spojrzał na wyświetlacz telefonu. Przez krótką chwilę dał się ponieść żartom, zanim wspomnienie Amy i wyrzuty sumienia wróciły do niego ze zdwojoną siłą. Żar papierosa opadł na beton, dogasając powoli. Oparł tył głowy o ścianę, patrząc przez chwilę w granatowe niebo. Gwiazdy były niewidoczne, powietrze ostre, przeciskające się przez cienką koszulę i wbijające w skórę niczym małe szpilki.
          
          Odwrócił głowę dopiero, gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi od zaplecza. Ruby wyszła, przewieszając torebkę przez ramię.
          
          - Wychodzisz? - spytał, zaciągając się ponownie i wypuszczając dym nosem.
          
          - Zajmij się pracą, nie moim grafikiem.
          
          Nie zatrzymała się nawet na chwilę. Podeszła do czarnego Volvo, za którego kierownicą siedział mężczyzna spoglądający co rusz na zegarek, odsuwając mankiet koszuli. Wsiadła na miejsce pasażera, jakby robiła to codziennie.
          
          - Mogłaś mi jeszcze w twarz napluć - mruknął sam do siebie, rzucając niedokończonego papierosa i nie odrywając spojrzenia od auta, które ruszyło.."

Kszeptem

Zapraszam na nowy rozdział " Zapomnianego"
          
          "...Przejdźmy do meritum twojego przybycia. Kogo chcesz przywrócić? – zatrzymał się. – Zgaduję...– ukochanego. To najczęściej. Czasem matkę. Rzadziej dziecko. Raz trafiła się nawet papużka.
          
          Podszedł do niej powoli, z charakterystyczną dla siebie gracją. Gdy stanął przed nią, dotknął stalówką jej podbródka, delikatnie unosząc go do góry.
          
          Jej spojrzenie natychmiast utonęło w jego oczach. Były nienaturalnie zielone, jakby ktoś zamknął w nich krople absyntu. Przez myśl przeszło jej wspomnienie Astora, który zabrał jej kieliszek z trunkiem, który trzymała już przy ustach. Uważał, że „zielona wróżka” nie jest dla niej. Teraz pomyślała, że może miał rację.."

Kszeptem

Zapraszam na nowy rozdział " Zapomnianego "
          "...- Dopłacę mu chyba, żeby urwał ci głowę - wymamrotała pod nosem.
          
          Nie uszło to jego uwadze. Vivien miała wrażenie, że nawet gdyby zajęty był czymś innym, nie uroniłby ani jednego słowa wypowiedzianego w jego obecności.
          
          - Zabawne, że akurat głowę. - Zaśmiał się cicho. - Wiedziałaś, że kamelia, gdy przekwita, nie gubi płatków?
          
          Vivien zmarszczyła brwi. Kojarzyła ten kwiat z pogrzebów. Sama kładła je na grobie Astora, jednak nigdy nie przykładała do nich większej uwagi. W Galenie najczęściej to właśnie ten kwiat żegnał młodych, przedwcześnie utraconych.
          
          - Nie miałam pojęcia.
          
          - Opada w całości - kontynuował. - W samym szczycie swojego rozkwitu. Jakby nie chciała, żeby ludzkie oko patrzyło na jej powolny upadek.
          
          Przez krótką chwilę między nimi zapanowała cisza. Vivien zerknęła na niego z ukosa..."

Kszeptem

Zapraszam na Nowy rozdział Révoll 
          
          "...Przez ułamek sekundy zamarła. Sięgnęła po niewielką książeczkę. Paszport wystawiony na Adriena Révoll, tylko że ze zdjęcia patrzył na nią Leo. Ten sam nos, te same duże stalowe oczy, ta sama niewielka blizna nad łukiem brwiowym.
          
          Wstała, czując, jak wszystko podchodzi jej do gardła. Zaczęła chodzić po pomieszczeniu, wpatrując się w porozrzucane rzeczy. Nie wiedziała, czy oglądać dalej, czy zebrać wszystko, odłożyć na miejsce i nigdy więcej tu nie wracać..."