Rozpadły się na kawałki. Na pół. Na pół. Znów na pół. In octavo. Na podłodze skrzyły się szklane igiełki z rozbitej szklanki. Trzęsły jej się dłonie. Nieudolnie chwytała fragmenty naczynia z podłogi, próbując ukryć je w dłoniach. Przed sobą? Przed światem?
Cień czaił się w kącie.
***
Mała zajawka z opowiadanka, które właśnie piszę.
Zdałam sobie w trakcie sprawę, że te wszystkie historie są tak naprawdę w większej lub mniejszej mierze próbami pogodzenia się z własną przeszłością. Pisząc, widzę z jednej strony postać Kaśkę, Paulinę, Teofilę, a teraz Oliwię. Tam zawsze gdzieś jest Karolina, która czegoś żałuje, ale teraz może się uwolnić. Może porozważać, coś odjąć, ubarwić i zmienić, ale wciąż pozostać.