I stało się - skończyłam książkę o mojej historii z zaburzeniami odżywiania. Dziękuję wszystkim czytającym za obecność, cieszę się, że byliście w tym ze mną. Ta książka miała (i nadal ma) być ostrzeżeniem i ratunkiem dla osób, które chcą zacząć "przygodę" z anoreksją, pro-aną czy bulimią. Książka ma pokazać, że może to być droga bez powrotu. Że to może być ostatnia przygoda w twoim życiu, ale nie musi. Bo ty sam decydujesz o swoim zdrowiu, niestety anoreksja i inne tego typu choroby zabierają tą wolną wolę i czasami stają się silniejsze od człowieka. Dlatego taka przygoda z nimi to igranie z ogniem.
To choroby psychiczne! To nie jest zabawa.
Chcę to uzmysłowić każdemu z osobna, dzieląc się moja historią, aby każdy zobaczył, że anoreksja to nie jest piękne, chude ciało i świetne samopoczucie z tego powodu.
To wychudzone, słabe ciało, wypadające wlosy w umywalce, smutek, samotność i rozpadające się życie.
Życie nikogo nie jest idealne, a anoreksja nie zmieni go na lepsze, tylko uczyni gorszym.
Nie chciałam się tak rozpisywać, ale jak już mam potok myśli to nie potrafie nie zamienić ich w słowa.
Pozdrawiam wszystkich i WESOŁYCH ŚWIĄT!