Wrzucam mały, ciekawy smaczek mający na celu reklamowanie mojego nowego rozdziału, który obecnie mierzy ponad 300 słów, a to nawet nie początek!
“Szkarłat owijał się wokół miasta, gwiazdy, o ile tak można nazwać te czarne, nieświecące punkty na niebie gwiazdami, oplotły wszystkie kręgi piekielne. W pewnym pomieszczeniu, umieszczonym na najwyższym piętrze pałacu królewskiego, przesiadywał lekko podirytowany demon. Jegomość, czerwienią i czernią się wyróżniający, nie potrafił zrozumieć, dlaczego wyczekiwanie ukochanego było tak żmudnym, nieciekawym procesem. Niegdyś, gdy jeszcze nie dawał się ujarzmić w sprawach intymnych, to Lucyfer za nim biegał. A teraz? Niczym rozpalona nastolatka spoczywał na łóżku, w pełni ubrany i gotowy na.. interesujący proces z celem pozbycia się stresu i pokazania, jak cudownie oddanie kontroli raz na jakiś czas wpływało na jakość jego transmisji.”
Dzięki temu poznacie mój styl pisania, czy też sposób opisów.