ListyZlamanychSerc

„Memento Amori”
          	(Pamiętaj o miłości)
          	
          	Nie każda miłość bywa spełniona.
          	Czasem przychodzi zbyt cicho,
          	gdy jedno z serc jeszcze nie gotowe —
          	albo zbyt gwałtownie,
          	by mógł ją unieść lękliwy los.
          	
          	Bywają wybory podjęte z drżeniem dłoni,
          	nieprzemyślane, zbyt szybkie — lub zbyt dumne.
          	I nie ma potem powrotu,
          	tylko cisza, w której brzmią niewysłane słowa.
          	
          	Bo choć miłość bywa czysta jak źródło,
          	niewinna jak dotyk pierwszego listu —
          	to właśnie taka rani najgłębiej,
          	gdy nie może być wybrana.
          	
          	Nie tylko kobieta płacze w ciszy.
          	Nie tylko ona pisze listy łzami.
          	Bywają mężczyźni, których spojrzenia milkną,
          	bo świat nie nauczył ich mówić o tęsknocie.
          	Bywają serca męskie — dumne, lecz drżące,
          	co krwawią w ciszy salonów,
          	gdzie każde uczucie trzeba złożyć w ofierze konwenansom.
          	
          	Memento mori, mówiono kiedyś —
          	pamiętaj, że umrzesz.
          	A ja szepczę:
          	Pamiętaj o miłości, która Cię zraniła,
          	choćbyś kochał najciszej, najczyściej, bez winy.
          	
          	Piszę… bo każde słowo to cień oddechu,
          	który został niewypowiedziany.
          	A nawet smutek — jeśli prawdziwy —
          	zasługuje na piękno.
          	
          	I jeśli zechcesz, Drogi Czytelniku, przysiądź przy mnie —
          	a opowiem Ci o miłości, którą zna tylko serce roztrzaskane w milczeniu.

ListyZlamanychSerc

„Memento Amori”
          (Pamiętaj o miłości)
          
          Nie każda miłość bywa spełniona.
          Czasem przychodzi zbyt cicho,
          gdy jedno z serc jeszcze nie gotowe —
          albo zbyt gwałtownie,
          by mógł ją unieść lękliwy los.
          
          Bywają wybory podjęte z drżeniem dłoni,
          nieprzemyślane, zbyt szybkie — lub zbyt dumne.
          I nie ma potem powrotu,
          tylko cisza, w której brzmią niewysłane słowa.
          
          Bo choć miłość bywa czysta jak źródło,
          niewinna jak dotyk pierwszego listu —
          to właśnie taka rani najgłębiej,
          gdy nie może być wybrana.
          
          Nie tylko kobieta płacze w ciszy.
          Nie tylko ona pisze listy łzami.
          Bywają mężczyźni, których spojrzenia milkną,
          bo świat nie nauczył ich mówić o tęsknocie.
          Bywają serca męskie — dumne, lecz drżące,
          co krwawią w ciszy salonów,
          gdzie każde uczucie trzeba złożyć w ofierze konwenansom.
          
          Memento mori, mówiono kiedyś —
          pamiętaj, że umrzesz.
          A ja szepczę:
          Pamiętaj o miłości, która Cię zraniła,
          choćbyś kochał najciszej, najczyściej, bez winy.
          
          Piszę… bo każde słowo to cień oddechu,
          który został niewypowiedziany.
          A nawet smutek — jeśli prawdziwy —
          zasługuje na piękno.
          
          I jeśli zechcesz, Drogi Czytelniku, przysiądź przy mnie —
          a opowiem Ci o miłości, którą zna tylko serce roztrzaskane w milczeniu.