Myślałam, że nigdy się na to nie odważę, ale Nowy Rok, nowa ja – czy coś takiego.
Rozpoczęłam publikację mojej powieści, przy której pisaniu wylałam milion łez, bo to trochę moja historia, a trochę wielu osób, które znam.
Osób, które postanowiły zaufać sobie i pójść dalej w swoim rytmie: bez dyktanda innych, bez pnączy, które miały być kwiatami ozdabiającymi nasze życia, a w rzeczywistości jedynie nas zatrzymują.
Nowe rozdziały będą pojawiały się dwa razy w tygodniu: w środy i niedziele.
Zapraszam do wspólnej podróży, poznania Jasmine, Oliviera, Xaviera, Beth, Harriet i... siebie!