Fragment rozdziału 28 .
„ ….
— Nie powinniśmy się dłużej… — zaczęłam, czując, jak gardło niebezpiecznie mi się zaciska.
— Chodzi o niego? — przerwał mi gwałtownie. — O Ryana? — doprecyzował, wbijając we mnie spojrzenie.
Moje serce na moment stanęło. Powietrze zgęstniało, a ja przez krótką chwilę nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Dziwnie było usłyszeć to z jego ust . Dziwnie było czuć tę świadomość, że on wie , nawet jeśli przyszło to tak późno. Byłam wręcz pod wrażeniem, że domyślił się dopiero teraz. Wybór chwili był jednak najgorszy z możliwych. I oczywiście… zamiast rozmowy wybrał atak.
— Jak dużo o nim wiesz, Vik? — zaśmiał się kpiąco, odchylając się lekko na fotelu, jakby właśnie przejmował kontrolę nad sytuacją.
Zamarłam na moment, wpatrując się w niego, próbując odnaleźć w jego twarzy coś znajomego.
Cokolwiek.
Nie miałam pojęcia, na kogo patrzę. To nie był chłopak, z którym dzieliłam setki chwil , tych cichych, spokojnych i tych pełnych śmiechu. Nie był to ktoś, kto przez lata dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Ten człowiek… był obcy. Chłodny. Ostry. Jakby wszystko, co kiedyś między nami istniało, zostało brutalnie wymazane, a na jego miejscu pojawił się ktoś, kogo nigdy wcześniej nie znałam.
…. „