Przepraszam. Naprawdę przepraszam. Ale na razie nic nie będę czytać. Życie mnie zawiodło, znowu, i zamiast pisać czy czytać, muszę ogarniać to, co dawno powinno być ogarnięte przez kogoś innego.
Moje historie są ciemne, pełne bólu... Cóż, nie jest to przypadek. Gdybym miała pisać o każdej ranie, każdym rozczarowaniu, to mogłabym tworzyć opowieści do końca świata i pewnie wciąż nie starczyłoby mi czasu. Życie nie pozwala mi złapać oddechu, a jeśli już, to są to chwile tak ulotne, że ledwo je zauważam. I wtedy znowu tracę sens.
Piszę, bo... Nie chcę, żeby ktoś myślał, że Was olewam. Wattpad był moją zabawną obsesją, moim małym światem, który dawał mi radość. Ale teraz… teraz nie daję rady. Nie mam czasu, a nad tym ubolewam. Bardzo.
Kurz opadnie. Ja się pozbieram. Zawsze się zbieram. Ale aktualnie walczę z całym światem.
Uczcie ludzi, że „nie” to „nie”, chyba że ktoś powie „tak”. Uczcie szacunku. Nie przechodźcie obok przemocy. Świat się zmienia, ale ten postęp jest tak mozolny, tak utrudniony… Nie ma zamiatania pod dywan. Ja nie zamiatam. Nie gram w te szachy, gdzie każde słowo, każdy e-mail, każdy gest musi być wyważony do perfekcji.
Jestem silna. Jestem odważna. Nie boję się wyzwań. Ale teraz całą swoją energię muszę przełożyć na ochronę tego, co dla mnie najważniejsze.
Myślałam, że w lutym nadrobię zaległości. Ale… na razie żegnam się z Wami. I tak mam łzy w oczach.
Do zobaczenia, kiedyś.