Hej wszystkim.
Naprawdę ciężko mi to pisać i siedzę nad tym tekstem już od dłuższego czasu, bo wciąż mam nadzieję, że coś się zmieni, że może jednak dam radę… Ale muszę być szczery – chyba pora odpuścić.
To nie kwestia braku czasu, bo przecież czas zawsze jakoś się znajdzie, jeśli coś sprawia nam radość. Chodzi o coś głębszego. Mam wrażenie, że powoli tracę pasję do pisania. To, co kiedyś było dla mnie ucieczką, sposobem na radzenie sobie z emocjami, stało się czymś, co wywołuje we mnie smutek i frustrację.
Mam cudownego czytelnika – jedną osobę, która naprawdę czeka na moje rozdziały, komentuje, wspiera… I za to jestem niesamowicie wdzięczny. Ale jednocześnie to boli. Boli, że to tylko jedna osoba. Boli, że włożone serce, emocje i godziny pracy tak często trafiają w pustkę. I wiem, że nie powinno się pisać „dla liczby wyświetleń”, ale kiedy z czasem widzisz, że nikogo to nie obchodzi, trudno się nie zniechęcić.
Dlatego postanowiłem zrobić sobie dłuższą przerwę. Nie wiem, czy wrócę. Może kiedyś, jeśli znowu poczuję tę iskrę. Jeśli znów zatęsknię za tym uczuciem, kiedy słowa same płyną spod palców. Ale na ten moment – muszę się odsunąć. Dla własnego dobra.
W niektórych opowiadaniach mogą się jeszcze pojawić pojedyncze, robocze rozdziały, które kiedyś napisałem i które szkoda mi trzymać w szufladzie. Ale proszę – nie czekajcie na nowe części. Nie miejcie nadziei. Przynajmniej na razie.
Naprawdę bardzo przepraszam. Wiem, że to może być rozczarowujące, zwłaszcza jeśli komuś te historie dawały choć odrobinę radości. Dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek poświęcili chwilę, żeby coś przeczytać, polubić, skomentować. To wiele dla mnie znaczyło – i wciąż znaczy.
Trzymajcie się ciepło. I dziękuję. Za wszystko.