Dzisiaj byłam w kościele i po mszy zbierali na jakieś zakonnice opiekujące się biednymi dziećmi na Kubie. Stwierdziłam z mamą, że w sumie fajnie by było dać coś od siebie. No to idziemy do zakrystii (taki mały pokoik, gdzie Książa przygotowują się do mszy), dajemy normalnie pieniądze i nagle ksiądz się pyta do jakiej szkoły chodzę. No to ja kulturalnie odpowiadam na co ksiądz do mnie.
-No mogłabyś iść na siostrę zakonną, bo dobrze ci z oczu patrzy.
Biedny ksiądz, jakby się dowiedział, że piszę gejowe fanfiki to pewnie dostałby wylewu.