Luna 22.10.2011r – 9.04.2026r
Chciałam cię przeprosić, Luncia, że nie byliśmy w stanie cię uratować. Postanowiliśmy cię uśpić, ponieważ męczyłaś się niemiłosiernie i wiedzieliśmy, że tak będzie lepiej. Byliśmy przy tobie do samego końca i jeszcze długo po twoim odejściu głaskaliśmy cię i całowaliśmy twoje ciało. Pamiętaj, że kochaliśmy cię całym sercem, nawet jeśli nie zawsze to okazywaliśmy.
Twoją ostatnią noc w domu spędziłaś ze mną, w moim pokoju, i dziękuję sobie, że nie wróciłam do siebie, tylko zostałam z tobą w naszym rodzinnym domu. Byłaś dla mnie jak siostra, byłaś moim wsparciem, byłaś kimś, komu oddałam całe serce. Starałam się ci pomóc, ale się nie udało. Przepraszam. Jest tak pusto bez ciebie, tak cicho.
Ostatnie dni nie były ciężkie tylko dla ciebie, bo wszyscy cierpieliśmy, widząc twój stan. Ale Lunka, pamiętaj, że mimo wszystko przeżyłaś długie lata, kiedy twoje rodzeństwo już dawno odeszło. Na świecie chodzą twoje dzieci, które tak bardzo kochałaś. Teraz została po tobie pustka w naszych sercach, kawałek twoich włosów i za niedługo urna, bo zostaniesz w domu na zawsze, żebyś wiedziała, że zawsze o tobie pamiętamy.
Czułam, jakbyś była ze mną przez całe życie, i tak jest, bo nie mam wspomnień, w których ciebie by nie było. Już tęsknię. Około godziny 11:20 odeszłaś, ale my byliśmy z tobą jeszcze długo, nawet jeśli już o tym nie wiedziałaś. Byłaś tak strasznie walecznym psem. Żyłaś tak długo, walcząc z każdą chorobą, aż do tego jednego kleszcza, który wywołał u ciebie chorobę, przez którą odeszłaś.
Mam nadzieję, że w następnym życiu nie będziesz musiała się o nic martwić. Tak bardzo cię kocham, Lunka. Nawet jeśli już cię z nami nie ma, to nigdy nie przestanę o tobie pamiętać.
Twoja Nornica.
Kocham cię Lunciacian ♥