@philokalia- W sumie faktycznie jest trudny, nieoczywisty, jak to Jan. Co on dla mnie znaczy? Hm. Przybliża mnie w jakiś paradoksalny sposób do Niego, do Nich. Z jednej strony budzi we mnie lekki sprzeciw, bunt, no bo dlaczego wcześniej mógł uczniów nazywać sługami, a dopiero od pewnego momentu przyjaciółmi? Nie wiem... No ale, z drugiej strony, jeśli, skoro jest Bogiem, no to miał Prawo może... Ale nie całkiem mi się to podoba...
Ale też jest dla mnie tekstem o Wybraniu, o tym, że jestem, jesteśmy Wybrani już za-wczasu, żeby przynosić, wydawać Dobre Owoce, kochać, czuwać, rozdawać. Być z innymi i dla innych. I że to On jest zawsze pierwszy w Relacji z nami, nigdy nie zostawia nas samych, nawet, jeśli tak nam się wydaje. I to rodzi we mnie nadzieję, "orzeźwia moja duszę", jak śpiewał jeden psalmista. I utwierdza mnie w powinności, że nie żyję tylko dla siebie, że mam do zrobienia ważne, potrzebne Dzieła, w miarę sił i zdolności. W Jego Imię, haha. Dziękuję Ci bardzo za to pytanie.