„Nigdy więcej nie dotknę mrożonych jagód”, czyli storytime o tym, co odwaliłam tydzień temu.
Randomowo postanowiłam, że zrobię jakiś koktajl. Jedynymi owocami, jakie miałam w domu były mrożone jagody. Po zmiksowaniu ich wyszło mi coś w rodzaju lodów, ale przemilczmy to.
Postanowiłam, że zaniosę je do salonu (mam w mieszkaniu trzy piętra: parter z kuchnią, pierwsze z sypialnią moich rodziców i salonem oraz drugie z pokojami moim i mojej siostry. Na każdym piętrze jest też łazienka), żeby wypić to coś z mamą i siostrą. Nie zauważyłam, że z jednego kubka kapie. I tak oto spędziłam następną godzinę na zmywaniu jagód ze schodów i dywanu ಠ_ಠ