Szczerze, pierdole to
"Natchnięta" myślą postanowiłam sobie obejrzeć jakieś animacje countryhumans, te same, które wprowadziły mnie do fandomu. Poza nostalgią czułam taką ekscytacje, bo bądź co bądź nie oglądnęłam żadnej animacji ch od niemal roku.
I tak mnie uderzyło. Jak zobaczyłam te wszystkie animacje. Te same, które kiedyś oglądałam w kółko, podziwiając je jak eksponaty w muzeum.
Czepiam się wszystkiego. Nienajpłynniejsza animacja - minus, "krzywe" ludziki - minus, źle zgięte palce - minus. Wszystko jest źle.
Za bardzo skupiam się na wadach. Coś, co ma być tylko zabawą, zwykłą rozrywką, traktuję jak projekt, który należy zrobić albo idealnie, albo wogóle.
Z tego samego powodu mam zastój czytelniczy i pisarski. Wszystko traktuję zbyt poważnie. Nawet tworzenie swoich headcanons. Wszystko musi być perfekcyjne, a że często mi się nie chce robić tonę researchu i rozmyślać godzinami czy dana rzecz ma sens, kończę nie robiąc tego wcale.
To nie fanfiki countryhumans są denne. To ja oczekuję od zwykłego Kowalskiego drugiego "Makbeta". Ci wszyscy autorzy "dennych fanfików ch" w przeciwieństwie do mnie piszą. Czemu? BO NIE STARAJĄ SIĘ BYĆ IDEALNI.
"U can make it first and then fix it later". Zawsze polubiłam, czasem repostowałam, ale nigdy nie zastanawiałam się, co właściwie to znaczy. Bo to nie odnosi się tylko do rysowania.
Rozpisałam się, musze Was za to przeprosić, ale nie wiem z kim mam się tym podzielić. Niby zawsze z tyłu głowy wiedziałam, że gdy nie miałam wygórowanych standardów, czerpałam największą radość z bycia w tym fandomie, a jednak dopiero teraz mnie olśniło, że to nie problem z innymi jest, tylko ze mną.
Czy dojście do tego wniosku pomoże mi znów wrócić do tego fandomu i ostatecznie przełamać zastój czytelniczy? Taką mam nadzieje.
Na chwilę obecną idę przeczytać jeden z tych "dennych ff". Exposure therapy że tak to nazwę.