Hej, ho. Ostatnio nie po drodze mi z moim grafomaństwem. Wewnętrzny krytyk mocno daje mi się we znaki, a czytanie Waszych opowieść tylko wzbudza we mnie coraz większe poczucie bezsensu tego co tu publikuję. Muszę naładować baterie, żeby zrozumieć czy istnienie tu w ogóle ma sens. Zatem do brzegu - jadę w dzicz, między wilki i niedźwiedzie, bez dostępu do internetu, gdzie zamierzam przez tydzień błądzić po cudnych manowcach. Zobaczę co z tego wyjdzie, ale jakbym się nie odzywała to uznajcie to za dobry znak, bo być może spotkam tam swoje przeznaczenie.
Ślę buziaki i nowy rozdział "Wyśnionego"
Enjoy.