Saydi87

Zapraszam na kolejny rozdział 
          	
          	–Zostaw mnie! – krzyczała Daires, próbując mu się wyrwać.
          	
          	–Posłuchaj mnie wreszcie – syknął Testeros – Jesteś zbyt piękna i zbyt delikatna by walczyć – rzekł coś, co tylko rozzłościło Daires.
          	
          	– A ty głupi, by mówić mi takie rzeczy – odparła Daires.
          	
          	–Uratuję cię, ale pod jednym warunkiem – powiedział Testeros, łapiąc ją w objęcia. Anioł przysunął swoją twarz do jej.
          	
          	–Mowy nie ma! – krzyknęła Daires i próbowała się wyszarpnąć.
          	
          	–Spędź ze mną noc. Opowiedz mi więcej o sobie. Wtedy ja zacznę mówić o sobie. Potrzebuję się komuś zwierzyć! – mówił z rozpaczą w głosie, co na chwile spowodowało że Daires przestała się wiercić i zaczęła słuchać. –  Ty i ja mamy mnóstwo grzechów. Pasujemy do siebie. Wybrałem cię, więc na moją spowiedniczkę. - Przyznam ci się do czegoś. W poprzednim życiu zabiłem człowieka, Daires – dodał zimno, nawiązując z kobietą nową, dziwną więź. – Zrozumiesz mnie, bo ty też masz wiele grzechów. Wiem o tym. Pasujemy do siebie...- powtórzył raz jeszcze dobitnie. 
          	
          	–Kogo zabiłeś? – spytała z zaciekawieniem, z lekkim strachem, ale od razu pożałowała.
          	
          	Anioł z dziwną mocą przenikał ją wzrokiem. Daires nie wiedziała, co widzi w jego oczach, czy dobro, czy zło i to chyba był największy problem tej piekielnej istoty.
          	
          	–  Muszę to komuś powiedzieć bo oszaleję w tym piekle ....   Piekło jest we mnie Daires. Gnębią mnie potworne wyrzuty sumienia...  Zabiłem własnego syna – odpowiedział Testeros z uśmiechem szaleńca ,drwiącym z własnego losu.

Saydi87

Zapraszam na kolejny rozdział 
          
          –Zostaw mnie! – krzyczała Daires, próbując mu się wyrwać.
          
          –Posłuchaj mnie wreszcie – syknął Testeros – Jesteś zbyt piękna i zbyt delikatna by walczyć – rzekł coś, co tylko rozzłościło Daires.
          
          – A ty głupi, by mówić mi takie rzeczy – odparła Daires.
          
          –Uratuję cię, ale pod jednym warunkiem – powiedział Testeros, łapiąc ją w objęcia. Anioł przysunął swoją twarz do jej.
          
          –Mowy nie ma! – krzyknęła Daires i próbowała się wyszarpnąć.
          
          –Spędź ze mną noc. Opowiedz mi więcej o sobie. Wtedy ja zacznę mówić o sobie. Potrzebuję się komuś zwierzyć! – mówił z rozpaczą w głosie, co na chwile spowodowało że Daires przestała się wiercić i zaczęła słuchać. –  Ty i ja mamy mnóstwo grzechów. Pasujemy do siebie. Wybrałem cię, więc na moją spowiedniczkę. - Przyznam ci się do czegoś. W poprzednim życiu zabiłem człowieka, Daires – dodał zimno, nawiązując z kobietą nową, dziwną więź. – Zrozumiesz mnie, bo ty też masz wiele grzechów. Wiem o tym. Pasujemy do siebie...- powtórzył raz jeszcze dobitnie. 
          
          –Kogo zabiłeś? – spytała z zaciekawieniem, z lekkim strachem, ale od razu pożałowała.
          
          Anioł z dziwną mocą przenikał ją wzrokiem. Daires nie wiedziała, co widzi w jego oczach, czy dobro, czy zło i to chyba był największy problem tej piekielnej istoty.
          
          –  Muszę to komuś powiedzieć bo oszaleję w tym piekle ....   Piekło jest we mnie Daires. Gnębią mnie potworne wyrzuty sumienia...  Zabiłem własnego syna – odpowiedział Testeros z uśmiechem szaleńca ,drwiącym z własnego losu.

_Szmaragd2

(Z góry przepraszam za spam) 
          
            Chciałabym cię serdecznie zaprosić do śledzenia losów dwójki młodych osób.   
          
            Życie czasami nie oszczędza naszych dusz. Zraniony przez ludzi Raven wyjeżdża na studia. Pragnie odciąć się od dotychczasowego życia. Jednak wszystko się wali, gdy na jego drodze spotyka osobę, która również nie ma lekko w życiu.  
          
          https://www.wattpad.com/story/363780109-sacrum

AlayCollins_Ad

Hej! 
          Chciałabym Cię bardzo serdecznie zaprosić na swój przewodni profil (ten jest tylko do reklam) i na moją główną książkę! 
          Jeśli znajdziesz czas, to byłoby mi bardzo milutko. (◍•ᴗ•◍)❤
          
          https://www.wattpad.com/story/185161187?utm_source=android&utm_medium=link&utm_content=story_info&wp_page=story_details_button&wp_uname=AlayCollins&wp_originator=p9GtOk%2B%2FYZf4M4qHViPcgeNR8b0zVMhIYECS8ezNGLcbimMkSEzCaTtcB4kZ97kLzpIR7AUhKi%2FXe8B48%2FB9b1CMP5Y1e9dWcRNNpsEIekY2dPsscyVHBDU1l%2BEqQW6e
          

Saydi87

Zapraszam na kolejny rozdział, jak ktoś ma ochotę  :) 
          
          "Nataniel ocknął się z rozmyślań. Kilka łez spłynęło mu po policzku, pod wpływem tego bolesnego wspomnienia. 
          - Ślubuję Książę. - rzekł, zagryzając wargi w bólu. - Ślubuję ci wierność. - Wieczną wierność. 
            Nataniel wypowiedział cicho te słowa. Wiedział, co to oznacza. Za pomocą SŁOWA dokonał się rytuał przeistoczenia. Stał się jednym ze sług Księcia Piekła. Zasilił szeregi niewolników piekła. Nie było już odwrotu. To co miało się stać, czego tak pragnęli wszyscy, właśnie się dokonało. 
            Tłum istot piekielnych znów zaczął głośno krzyczeć, skandując imię Nataniela. 
           Rodzina Nataniela i jego bliscy stali obok obserwując klęczącego młodzieńca. Nataniel zerknął niepewnie w ich stronę, jakby oczekując jakiś reakcji z ich strony, na to co przed chwilą zobaczyli. Ujrzał tylko dziwaczne uśmiechy na ich twarzach, jak u jakiś szaleńców. 
          - Dobry wybór Natanielu – zawołała jego mama miłym, wesołym głosem. 
          -  Tak, synu. Dobry wybór. - odparł jego ojciec z dumą. 
          -  Natanielu, lepiej wybrać nie mogłeś. - rzekła jego siostra, palcami dotykając swoich oczu, przypominając mu tym samym o krzywdzie, jaką jej wyrządził. Na jej twarzy zagościł demonicznie szalony uśmiech, a oczy jej groźnie zabłyszczały. 
          -  Cieszę się. - odparła z uśmiechem Mildred. 
          Nataniel patrzył na nich wzrokiem pełnym gniewu i bólu jednocześnie. Na jego twarzy malował się teraz smutek zmieszany z trwogą i niedowierzaniem. Było mu niedobrze od ich radości'''.